O mnie

Kim jestem?
Jestem tej siły cząstką drobną, co
zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro.
[Goethe, Faust]

Jaki jestem? (czyli o samopoznaniu) :
typ
temperamentu: flegmatyk, atletyk
typ
osobowości: introwertyk
styl
osobowości: analityk
system reprezentacji:
kinestetyk (działa na mnie dotyk)
nastawienie:
„od ludzi” [Karen Horney Nasze wewnętrzne konflikty]
Mój stosunek
do religii?
Wybitnie sceptyczny
Moja filozofia:
Deistyczno-satanistyczna
Mój stosunek do kobiet:
Wybieram
Znak zodiaku:

Kogo podziwiam?
a) z pań: Nastię Strzelecką [Suworow –
Kontrola]
b) z panów: Germanika [Swetoniusz –
Żywoty Cezarów], [Rzeczy które robisz w Denver będąc martwym]

Poussin – Germanik i Agrypinna
Teraz troszkę o moich
zainteresowaniach :
rozrywkowych:
a)
miłość i sztuka kochania (teoria i niewielka praktyka J)
b)
magia i sztuka iluzji
c)
mitologia i religie wschodu (tao)
d)
fantastyka (mmm)
e)
piękno w sztuce (surrealizm)
f)
szaradziarstwo
g)
zachowania zwierząt
h)
hazard
i naukowych:
a)
psychologia (komunikacja interpersonalna i socjotechnika)
b)
metody i zastosowania sztucznej inteligencji
c)
wynalazczość i techniki rozwiązywania problemów
d)
teoria gier i systemów
e)
teoria optymalizacji
f)
algorytmika
g)
technika cyfrowa
h)
kosmologia i fizyka kwantowa cybernetyka

Kotek Trzpiotek J
Inspirowany książką Divakaruni „Mistrzyni przypraw” napisałem ten
tekst. Mam pewność, że będzie dalszy ciąg...
Jesteś Mistrzynią Miłości.
Umiesz posługiwać się czarem oczu,
dotykiem ust, mową palców, ruchem bioder.
Umiesz rozpalić najczystsze pragnienia
w moich żyłach. Pachniesz pragnieniem. Cała jesteś pragnieniem.
Blask twoich oczu wzbudza zazdrość
gwiazd. Krople deszczu zazdroszczą kroplom spływającym po twoim ciele. Podmuch
wiatru walczą ze sobą by cię objąć czy chociażby musnąć.
Pogrążasz w odwiecznym pragnieniu
istniejącym w ludziach, i zwierzętach, i roślinach. W pragnieniu istniejącym w
mężczyznach.
Wystarczy twoje spojrzenie, szept,
dotknięcie, by magia, twój czar, by urok osobliwy, owładnęły moim umysłem.
Jesteś kwitnącym, soczystym kwiatem, rosnącym
wśród zmiętych, poszarzałych i bezdusznych traw, mleczy i ostów.
Wątpisz? Ach.
Zapomniałaś, że jesteś Mistrzynią
Miłości?
Czy moje ograniczone zmysły potrafią
objąć część ciebie? Twoją duszę i ciało. Zapach twoich pragnień i pożądań.
Chciałbym znać twoje pokusy, wyobrażenia, myśli przyśpieszające oddech i bicie
serca. Rozumieć twoje słowa, będące tylko fragmentem twoich myśli. Podziwiać
poezje twoich ruchów, i uśmiech rozkoszy i konwulsyjne drżenie przenikające
twoje ciało.
Chciałbym objąć jak najwięcej ciebie.
Patrzę jak leżysz i podziwiam piękno
kobiety.. Dziękuję Przeznaczeniu, że pozwoliło mi być tak blisko Ciebie. Blisko
Mistrzyni. Blisko Dawczyni Rozkoszy Blisko uosobienia kobiety.
Czuję się wybrańcem.
Jesteś niesamowicie niepowtarzalna.
Ja przynajmniej staram się odkryć
marzenia kobiet. Chce odkrywać pojmować, spełniać.
Odkrywać, dlaczego w twoich oczach
pojawił się błysk rozmarzenia.
Odkrywać, jakie słowo, jakie
spojrzenie, jaki dotyk, powoduje, że soczystość wypełnia twoje ciało.
Odkrywać, kiedy potrzebujesz ciszy.
Staram się byś twoim znawcą.
Gdy się spotkamy, nie trzeba będzie
słów. Będę wiedział czego chcesz. Uśmiechniesz się dziwnym uśmiechem, zamówimy
wino, wiedząc, że będziemy je później smakować ze swoich ciał...

Ljuba – The Temptation
Lubię kobiety
Lubię, kiedy kobieta...
Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.
Lubię, kiedy ją
rozkosz i żądza oniemi,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem,
i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.
I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.
Lubię to - i tę chwilę lubię, gdy koło
mnie
wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata.
Lubię też: pieczoną kaczkę, kluski z
jagodami zbieranymi przez dziewicę, naleśniki z twarogiem, kapuśniak z
grzybami,
zraziki z
cięlęcinki, makaron z kompocikiem ze suszonych śliwek, makaronik z warzywkami i
kurczakiem, pstrąga wędzonego, rosół z kury podwórkowej, bezy w bitej
śmietanie, kawę rozpuszczalną z princessą.
I podam wam
przepis na świetne ciasto :)
Najlepsze Na Świecie Świąteczne Ciasto
Owocowe
Składniki:
1 kostka masła,
2 szklanka cukru,
l łyżeczka soli
4 jajka
l szklanka suszonych owoców,
l szklanka orzechów
sok cytrynowy
proszek do pieczenia
3-4 szklanki dobrej whisky
Sposób przygotowania:
Przed rozpoczęciem mieszania składników sprawdź czy whisky jest dobrej
jakości. Dobra ... prawda? Przygotuj teraz dużą miskę, szklankę itp. utensylia
kuchenne. Sprawdź czy na pewno whisky jest taka jak trzeba ... by być tego
pewnym nalej jedną szklankę i wypij tak szybko, jak to tylko możliwe. Powtórz
operację.
Przy użyciu miksera elektrycznego ubij kostkę masła na puszystą masę,
dodaj łyżeszke sukru i ubjaj dalej. W miedzyszasie zprawdź czy wisky jest na
pewno taka jak czeba.Najlepiej sklaneczke. Otfórz druga butelkie jeźli czeba.
Wszuś do mniski dwa jajki, obje szlanki z owosami i upijaj je mikserem. Sprawś
jakoź wiski żepy pootem gośie nie mufili sze jest trojnoca. Wszuś do miszki
szyśką sul jaka masz w domu czy so tam masz szysko jedno so, f sumje fsale nie
nie ma snaszenia so fszuśisz ! Fypij skok sytrynnmowy.Fymjeszaj fszysko z
oszehami i sukrem fszystko jedno i frzudź monki ile tam masz fdomu, osmaruj
piesyk masem i wyklej siasto na plache piesyka, usaw ko na 350 stofni,
saaaamknij źwiszki. Sprawś jakoś fiski sostanej ot pieszenia siasta i iś spaś.
Aha. Będę uczył się piec sernik nowojorski.
I częstował nim wybrankę serca!. A oto inny przepis na ciasto J
Składniki:
2 śmiejące się oczka,
2 zgrabne nóżki,
2 kochane rączki,
2 twarde kontenery z mlekiem,
2 jajka,
1 wyściełana futerkiem miska do
mieszania,
1 twardy banan.
Wskazówki:
1.
Spójrz głęboko w śmiejące się oczka.
2.
Rozdziel dwie zgrabne nóżki dwiema kochanymi rączkami
3.
Ściskaj i masuj kontener z mlekiem bardzo delikatnie, aż
wyścielana futerkiem miska do mieszania będzie dobrze natłuszczona (sprawdzaj w
regularnych odstępach czasu palcem)
4.
Delikatnie dodawaj twardego banana do miski, pracując nim w
przód i w tył, aż do ubicia piany (dla lepszych rezultatów wyrabiaj w
międzyczasie kontenery z mlekiem)
5.
Gdy temperatura wzrośnie, wsuń banana głęboko do miski i nakryj
jajkami (pozwolić aby wszystko przesiąkło – byle nie przez całą noc)
6.
Ciasto będzie gotowe, gdy banan stanie się miękki.
Powtarzaj kroki od trzeciego do
piątego lub zmieniaj miski o mieszania .
Uwaga:
Jeśli pieczesz w nieznanej kuchni,
wyczyść dokładnie przybory kuchenne przed i po użyciu.
Jeśli ciasto zbyt urośnie, ulotnij się
z miasta...
Gra w karty: Polecam dla dwóch osób -
remik i skat dla trzech osób.

Nightwish

Within
Temptation
Seawinds
(Therion) Avay i Swanheart (Nightwish) Mother
Earth, Ice Queen, In Perfect Harmony (Within Temptation)
są przecudownie piękne i można przy nich umierać…..i rodzić się na
nowo

|
The
Stranglers |
Golden
Brown |
3:27 |
|
The
Moody Blues |
Night
In White Satin |
4:27 |
|
Procol
Harum |
Whiter
Shade Of Pale |
4:01 |
|
Nazareth |
Love
Hurts |
3:52 |
|
Omega |
The
Girl With The Pearls Hair |
5:44 |
|
OMD |
If You Leave |
4:28 |
|
Hooters |
Johnny
B |
3:57 |
|
Simon
and Garfunkel |
The
Sound Of Silence |
3:04 |
|
Foreigner |
I
Want To Know What Love Is |
4:00 |
|
Bonnie
Taylor |
Total
Eclipse Of The Heart |
4:27 |
|
Kim
Carnes |
Bette
Davis Eyes |
3:40 |
|
Sarah
Brightman |
Captain
Nemo |
5:13 |
|
OMD |
Walking
On The Milky Way |
4:02 |
|
The
Stranglers |
Strange
Little Girl |
2:42 |
|
Europe |
Carrie |
4:32 |
|
Dido |
Here
With Me |
4:14 |
|
Vangelis |
Conquest
Of Paradise |
4:49 |
|
Annie
Lennox |
No
More I Love You |
3:47 |
|
|
|
|
|
Berlin |
Take
My Breath Away |
4:14 |
|
Sade |
By
Your Side |
4:36 |
|
Elton
John |
Can
You Feel The Love Tonight |
4:02 |
|
Roxette |
It
Must Have Been Love |
4:19 |
|
Maria
McKee |
Show
Me Heaven |
3:46 |
|
Righteous
Brothers |
Unchained
Melody |
3:36 |
|
The
Verve |
Bitter
Sweet Symphony |
3:21 |
|
Enya |
Only
Time |
3:40 |
|
Whitney
Houston |
I
Will Always Love You |
4:35 |
|
Celine
Dion |
My
Heart Will Go On |
4:45 |
|
Jennifer
Rush |
The
Power Of Love |
4:53 |
|
Rough
Silk |
Subway |
6:42 |
|
Annie
Lennox |
Why |
4:13 |
|
Hermes |
You |
3:39 |
|
Vaya
Con Dios |
What's
A Woman |
3:52 |
|
Toni
Braxton |
Unbreak
My Heart |
4:32 |
|
Kate
Bush |
Wuthering
Heights |
4:57 |
|
Orange
Blue |
She's
Got That Light |
3:37 |
|
|
|
|
|
Rolling
Stones |
Angie |
4:35 |
|
King
Crimson |
Epitaph |
8:51 |
|
Queen |
Bohemian
Rhapsody |
6:01 |
|
Andrea
Bocelli |
Canto
Della Terra |
4:04 |
|
Alice
Deejay |
The
Lonely One |
3:21 |
|
Alphaville |
Forever
Young |
3:52 |
|
Joan
Osborne |
One
Of Us |
4:21 |
|
Kasia Kowalska |
Nobody |
4:49 |
|
Melanie
C |
Never
Be The Same Again |
4:14 |
|
Sixpence
Non The Richer |
Kiss
Me |
3:17 |
|
Sonique |
Sky |
4:25 |
|
Guns'N'Roses |
Knockin
On Heavens Door |
5:40 |
|
John
Lennon |
Imagine |
3:04 |
|
Barbara
Streisand |
Woman
In Love |
3:55 |
|
Ich Troje |
Powiedz |
4:08 |
|
Czesław Niemen |
Sen o Warszawie |
3:24 |
|
Stan Borys |
Anna |
3:38 |
|
Kasia Sobczyk |
Mały książę |
3:45 |
|
|
|
|
|
Kim Wilde |
You
Came |
3:30 |
|
INXS |
Beautiful
Girl |
3:29 |
|
Point
Break |
Freaky
Time |
3:52 |
|
Meat
Loaf |
I
Do Anything Love |
5:23 |
|
Cyndi
Lauper |
Time
After Time |
4:03 |
|
Cutting
Crew |
Died
In Your Arms |
4:38 |
|
Madonna |
The
Power Of Love |
4:17 |
|
Nazareth |
Where
Are You Now |
3:57 |
|
Talk
Talk |
Its
My Live |
3:55 |
|
The
Cars |
Why
Can't I Have You |
4:04 |
|
Ich troje |
Geranium |
3:52 |
|
Roger
Hodgson |
Lovers
In The Wind |
4:15 |
|
Cocteau
Twins |
Fotzepolitic |
3:33 |
|
Kate
Bush |
Moving |
3:03 |
|
Dead
Can Dance |
In
Power We Entrust |
4:13 |
|
Midge
Ure |
If
I Was |
5:22 |
|
Bryan
Ferry |
Slave
To Love |
4:28 |
|
Myslowitz |
Długość dźwięku samotności |
4:11 |
|
Eurythmics |
Miracle
Of Love |
4:36 |
|
|
|
|
|
Queen |
Too
Much Love Will Kill You |
4:18 |
|
Mike
Oldfield |
Dark
Island |
5:43 |
|
Limahl |
Neverending
Story |
3:33 |
|
Fiction
Factory |
Feels
Like Heaven |
3:30 |
|
Bon
Jovi |
Always |
5:53 |
|
Howard
Jones |
What
Is Love |
3:39 |
|
Black |
Wonderful
Life |
4:46 |
|
U2 |
Pride |
3:50 |
|
OMD |
Was
It Something I Said |
4:23 |
|
Cranberries |
Zombie |
|
|
The
Beloved |
Sweet
Harmony |
5:03 |
|
Secret
Garden |
Nocturne |
3:12 |
|
Brainstorm |
Mybye |
4:01 |
|
No
Doubt |
?Dont
Me? Memories |
|
|
Red
Box |
For
America |
3:48 |
|
Midge
Ure/Ultravox |
Call
Of The Wind |
|
|
Dion |
Pour
Qua |
4:19 |
|
Sergie
Gainsburg |
J'taime |
4:21 |
|
|
|
|
|
Bryan
Ferry |
Is
Your Love Strong |
4:19 |
|
Enigma |
Return
To Innocente |
4:16 |
|
Helloween |
Windmill |
5:14 |
|
Horner
And Church |
All
Love Can Be |
3:17 |
|
Julee
Cruise |
Question
In A Blue World |
4:47 |
|
Julee
Cruise |
The
Nightingale |
4:57 |
|
Marillion |
Beatifull |
5:12 |
|
Nightwish |
Away |
4:32 |
|
Nightwish |
Swanheart |
4:46 |
|
Nightwish |
Phantom
Of The Opera |
4:42 |
|
OMD |
Was
Is Something I Said |
4:23 |
|
Roxette |
Call
Of The Wind |
4:29 |
|
Sarah
Brighton |
Dust
In The Wind |
3:42 |
|
Blood
Divine |
Warm
Summer Rain |
4:28 |
|
Therion |
Seawinds |
4:23 |
|
Ultravox |
All
Fall Down |
5:09 |
|
Ultravox |
Call
Of The Wild |
4:20 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Oldfield |
Innocent |
3:30 |
|
Sara
Brighton |
Deliver
Me |
3:59 |
|
INXS |
By
my side |
3:05 |
|
Cyndi
Laupher |
Girls
Just Wanna Have Fun |
3:48 |
|
FR
David |
Music |
3:12 |
|
Blondie |
Maria |
4:08 |
|
Williams |
Feel |
4:26 |
|
Sarah
Brighton |
Scarborough
Fair |
4:11 |
|
Groove
Coverage |
God
Is A Girl |
3:02 |
|
Groove
Coverage |
Far
Away From Home |
4:18 |
|
Groove
Coverage |
You |
3:31 |
|
Lisa
Gerard |
Gladiator
16 |
3:45 |
|
OMD |
Only
Tears |
3:24 |
|
Pretty
Maids |
Please
Don’t Leave Me |
5:13 |
|
REM |
At
My Most Beautiful |
3:34 |
|
A-ha |
I
Wish I Cared |
4:20 |
|
A-ha |
Scoudrel
Days |
4:01 |
|
A-ha |
The
Weight Of The Wind |
3:59 |
|
Enya |
Only
If |
3:16 |
|
Gothic
hits |
19 |
3:26 |
|
|
|
|
|
A-ha |
Soft
Rains |
3:12 |
|
Blue
System |
Lady
Unforgettabla |
4:17 |
|
Horner |
Braveheart:
For The Love |
4:06 |
|
Bryan
Adams |
Heaven |
4:01 |
|
Chris
Isaac |
Wicked
Game |
4:04 |
|
Enya |
Fairytale |
3:03 |
|
Horner |
A
Kaleidoscope Of Mathematics |
4:55 |
|
Oldfield |
Woman
Of Ireland |
6:29 |
|
OMD |
The
Dead Girls |
4:48 |
|
Roussous |
Spring
Summer Winter And Fall |
4:53 |
|
Sarah
Brighton |
Scarbourough
Fair |
4:11 |
|
Lisa
Gerard/James Horner |
Gladiator
|
3:45 |
|
OMD |
Misuderstanding |
4:54 |
|
Enya |
I
Want Tomorrow |
4:03 |
|
Richard
Marx |
Right
Here Waiting |
4:25 |
|
Talk
Talk |
Its
My Live |
3:53 |
|
Cock
Robin |
The
Promise You Made |
3:53 |
|
|
|
|
|
Rednex |
Hold
Me For While |
|
|
George
Michael |
A
Diferent Corner |
4:01 |
|
Skaldowie+Prus |
W żółtych płomieniach liści |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|

Ulubione filmy. Oczywiście Twin Peaks,
mógłbym oglądać codziennie. Zwariowany jestem na punkcie tego filmu. Tam jest
tyle tajemnic, tyle uczuć, tyle ...
Po prostu... za każdym razem odkrywam
coś nowego.
|
Twin Peaks |
Twin Peaks |
|
Gra |
The Game |
|
Barwy nocy |
Color of Night |
|
Imię róży |
Der Name der Rose |
|
Braterstwo
Wilków |
Le
Pact Des Lups |
|
Absolwent |
The Graduate |
|
Fisher King |
Fisher King |
|
Joe Black |
Meet Joe Black |
|
Zły
wpływ |
Bad Influence |
|
Dzikość serca |
Wild at Heart |
|
Taksówkarz |
Taxi Driver |
|
Gladiator |
Gladiator |
|
Leon
Zawodowiec |
Leon |
|
Siedem |
The Seven |
|
Milczenie owiec |
The Silence of the Lambs |
|
Dobermann |
Dobermann |
|
9,5 tygodnia |
Nine ½ Weeks |
|
Nagi instynkt |
Basic Instinct |
|
Armageddon |
Armageddon |
|
Kontakt |
Contact |
|
Sześcian |
Cube |
|
Rob Roy |
Rob Roy |
|
Waleczne serce |
Braveheart |
|
12:01 |
12:01 |
|
Indiana Jones |
Indiana Jones |
|
Żołnierze kosmosu |
Starship Troopers |
|
Galaktyka grozy |
Galactic of Terror |
|
Predator |
Predator |
|
Diuna |
Dune |
|
Pożegnanie z Afryką |
|
|
Oszukać przeznaczenie |
Final Destination |
|
American Beauty |
|
|
Rzeczy które robisz w Denver |
|
|
Dzień Świra |
|
|
Dzień świstaka |
|
|
Piękny umysł |
|
|
Equilibrium |
|
|
Hero |
|
Lubię książki. Polecam do
przeczytania. Niektóre z nich mam w plikach.
|
Asimov
Isaac |
Cykl
Fundacja |
|
Bach Richard |
Mewa |
|
Burgess
Anthony |
Mechaniczna
pomarańcza |
|
Caroll
Lewiss |
Przygody
Alicji |
|
Coehlo Pablo |
Alchemik |
|
Dahl Roald |
Wuj Oswald |
|
de
Mello |
|
|
de Sade
Donatien |
Justyna
czyli nieszczęścia cnoty |
|
de Saint-Exupery Anthony |
Mały
książę |
|
de
Saint-Exupery Anthony |
Twierdza |
|
Dickson Gordon |
Cykl Childe: 10 tomów |
|
Gibran Kahlil |
Prorok |
|
Golden
Arthur |
Wyznania
gejszy |
|
Graves
Robert |
Ja
Klaudiusz. Klaudiusz i Messalina |
|
LaVey
Szandor |
Biblia
szatana |
|
Lynch
Jenn |
Pamietnik
Laury Palmer |
|
Łysiak Waldemar |
Flet z mandragory |
|
MacLean Alistair |
Siła
strachu |
|
Orwell
George |
Rok
1984 |
|
Sapkowski
Andrzej |
Saga o
wiedźminie |
|
Suskind Patrick |
Pachnidło |
|
Suworow
Wiktor |
Kontrola.Wybór |
|
Szczypiorski
Andrzej |
Msza za
miasto Arras |
|
Divakaruni |
Mistrzyni przypraw |
|
Zelazny |
Cykl Amber: 10 tomów |
|
|
|
|
Stanisław Lem |
Summa Technologiae |
|
Robert Cialdini |
Wywieranie wpływu na ludzi |
|
|
|
A to muszę przeczytać
|
Masterton |
14 obliczy strachu |
|
Masterton |
Dżinn |
|
King |
Rose
Madder |
|
King |
Pokochała Toma Gordona |
|
Jagielski |
Modlitwa o deszcz |
|
Vian Boris |
Opowiadania |
|
Fowles |
Mag |
|
Olga Tokarczuk |
Prawiek i inne czasy |
|
Russel/Kolb |
Masaż
erotyczny Tao |
|
Eric
Berne |
W co grają ludzie? |
|
Ghiglieri |
Mroczna strona człowieka |
|
Chian Zettnersan |
Tao sypialni |
|
Elisabeth Dored |
Kochanłam Tyberiusza |
|
Harrison |
Tysiąc drzewek pomarańczowych |
|
Karen Blixen |
Pożegnanie z Afryką |
|
|
|
|
|
|
Malarstwo? Symbolizm

To „Błędne koło” Malczewskiego można podziwiać w Muzeum Narodowym w Poznaniu

A to Salvador
Dali i „Kuszenie św. Antoniego”

Jacek Yerka

Max Ernst „The Cloathing Of The Bride”
A teraz coś mrocznego z magii i czarodziejstwa

Goya “Witchess Sabath”
I szataństwa J Może przeczytacie Biblię Szatana?
Boicie się? Piekła? J
LaVey napisał też coś dla każdej kobiety „Współczesna czarownica czyli
szatańska szkoła uwodzenia”

Demon w
klatce

Delville “Satan Treasure”
Życie jest czasem tym, co dzieje się
przed śmiercią [Jenn Lynch Sekretny dziennik Laury Palmer]
Hamlet
Być albo nie być; oto jest pytanie:
Czy szlachetniejszym jest znosić
świadomie
Losu wściekłego pociski i strzały,
Czy za broń porwać przeciw morzu
zgryzot,
Aby odparte znikły? – Umrzeć, - usnąć,
-
Nic więcej; snem tym wyrazić, że minął
Ból serca, a z nim niezliczone
wstrząsy,
Które są ciała dziedzictwem: kres taki
Błogosławieństwem byłby. Umrzeć, -
usnąć, -
Usnąć! Śnić może? Tak, oto przeszkoda;
Bowiem sny owe, które mogą nadejść
Pośród snu śmierci, gdy już odrzucimy
Wrzawę śmiertelnych, budzą w nas
wahanie,
Zmieniając życie nazbyt długie w
klęskę.
Któż by zniósł bicze i szyderstwa
czasu,
Krzywdy ciemiężców i zniewagi
pysznych,
Boleść okrutną wzgardzonej miłości,
Prawa leniwe, zuchwalstwo urzędów
I poniżenie, które znosić musi
Zasługa cicha od niegodnych łotrów,
Gdyby uwolnić się mógł sam od tego
Nagim sztyletem? Któż by niósł ów
ciężar
I dźwigał życie swoje udręczone,
Sapiąc i pocąc się, gdyby mu trwoga
Przed czymś po śmierci, przed tą nie
odkrytą
Krainą, z której nie powraca żaden
Wędrowiec, woli nie pętała, każąc
Znieść ów ból znany raczej, niż
ulecieć
Ku innym, których nie znamy? Tak nasza
Świadomość wszystkich nas przemienia w
tchórzy,
Rumiany odcień naszej stanowczości
Blaknie, pokryty bladą barwą myśli,
A przedsięwzięcia rozległe i ważkie
Z przyczyny owej w nurt wpadają kręty
I gubią imię czynów. Lecz milcz teraz!
Piękna Ofelia! Nimfo, wspomnij w
modłach
Na wszystkie grzechy me.

Rethel – Taniec Śmierci
Dream Walker J

Warren – Dream
Walker

Warren –
Fearless Fairies

Warren – The Way Home
Widzicie starą czy młodą kobietę?

A to królewna czy wiedźma?

Czy ulegamy złudzeniom?

Escher – Print Gallery
A może jesteś schizofrenikiem paranoidalnym? Ile widzisz twarzy?

A ile koni?

Emocje

Hodler - Emotion
Każdy facet chciałby sobie kupić taką
niewolnicę

Gerome – Slave Auction
I
założyć harem

Gerome – Harem
Pool
Skąd się bierze zakochanie? Gdzie ma
źródło, gdzie przystanie? Jakie wchłoną
je otchłanie? Powiedz, powiedz śmiało.
Ono rodzi się w spojrzeniu; Ono żyje w
okamgnieniu; Ono gaśnie w źrenic cieniu; Gdzie kolebkę miało.

Godward – Noonday Rest
Inteligencja? Jestem sprytny
inteligentna kobieta + sprytny facet =
romans;
inteligentna kobieta+ głupi facet =
małżeństwo;
głupia kobieta + sprytny facet =
miłość;
głupia kobieta + głupi facet = dziecko
Jest Coś w tej
kobiecie...Inteligencja?

Goya – Donna Isaabel
We krwi jest światło, w świetle jest życie. Dla
miłości życia, dla miłości życie.

Porada dla panów. Pieszczoty piersi.
Polecam Czasopismo Każdego Mężczyzny [CKM kwiecień 2003]
1. Zagarniaj
półkule otwartymi dłońmi i ugniataj jak plastelinę. Miej pełne ręce piersi,
niech ci się wylewają między palcami.
2. Przytulaj
piersi do siebie, naciągaj, jakbyś doił, ale nie rozpłaszczaj ich - to boli.
3. Weź piersi
w garść jak loda i liż całą płaszczyzną języka.
4. Włóż piersi sobie do ust i lekko
dmuchaj.
5. Przybliż
piersi do siebie tak, aby zetknęły się brodawkami. Dostarczając całej piersi
bodźców dłońmi, drażnij brodaweczki językiem i ustami. Ssij obydwa sutki naraz.
6. Wkładaj do
ust tyle piersi, ile wejdzie, jakbyś chciał ją połknąć.
7. Pamiętaj,
że gryzienie piersi dozwolone jest tylko za wyraźną zgodą partnerki. Także
kąsając zębami brodawkę, bądź czujny na jej reakcję.
8. Językiem
pieść ciemny krążek wokół brodawki i uderzaj guziczek sutka. Nie zapominaj przy
tym masować całej piersi.
9. Obrabiaj sutki wargami, językiem i
zębami, jakbyś chciał je schrupać.
10. Zwilż palce śliną. Weź brodaweczkę
między palec środkowy i kciuk i rytmicznie uderzaj w nią palcem wskazującym.
Delikatnie wałkuj ją między palcami, zaciskaj i przekręcaj.
Czym jest prawda?
Czym są marzenia?
Marzenia nasze są przeczuciem naszych
możliwość, świadectwem tego co będziemy mogli z siebie wykrzesać, tęsknimy
właściwie do tego co już właściwie posiadamy"
[Goethe]

Czym nie jest miłość?
Miłość nie jest idealna, platoniczna, tragiczna, ślepa, szalona, boska,
przyjacielska, rodzicielska, synowska, braterska, małżeńska. Miłość nie jest
afektem, emocją, sentymentem. Miłość nie jest brutalnym ani subtelnym, ani
jakimkolwiek posiadaniem. Miłość nie jest wulgarną ani wyszukaną przyjemnością.
Miłość nie jest czymś, czym można handlować. Miłości nie można sobie zaskarbić
ani jej tanio lub drogo, za bajońską sumę kupić, nabyć na własność i zamknąć
pod kluczem. Miłość nie jest czyjaś. Miłość nie nakłada obrączki i nie ściąga
obrączki. Miłość nie poślubia ani się nie rozwodzi. Miłość nie włóczy się po
sądach. Miłość się nie procesuje. Miłość nie przysięga i nie krzywoprzysięga.
Miłość nie potrzebuje zapewnień o lojalności, wierności, wzajemności. Miłość
nie potrzebuje wdzięczności. Miłość nie dzieli się na osobową i bezosobową.
Miłość nie jest rozdarciem między jednym a drugim ani pomiędzy jednym a
wszystkim. Miłość nie jest wyborem. Miłość nie jest powtarzaniem. Miłość nie
jest nawykiem. Miłość nie jest pamięcią, wspomnieniem, marzeniem. Miłość nie
jest fotografią, wizerunkiem, obrazem, rzeźbą, płaskorzeźbą, żadnym
przedstawieniem plastycznym. Miłość nie jest myślą. Miłość nie jest
świadomością miłości. Miłość nie jest wyznaniem miłości. Miłość nie jest opisem
miłości. Miłość nie jest zaprzeczeniem seksu. Miłość nie jest zaprzeczeniem
niewinności. Miłość nie jest pożądliwością, lubieżnością. Miłość nie jest
wstrzemięźliwością, umartwianiem się, ascezą. Miłość nie jest nakazem,
rozkazem, zakazem. Miłość nie jest skutkiem przyczyny ani przyczyną skutku.
Miłość nie jest zawiścią, zazdrością, mściwością. Miłość nie jest cierpieniem.
Miłość nie jest przede wszystkim słowem. Żadnym
słowem. Ani tym co na pseudopoczątku, ani tym, co tutaj. Gdyby miłość była
słowem, zostałaby zaduszona pod lawiną znaczeń, interpretacji, spekulacji,
kombinacji, które - na to słowo zwalają się.
Tak właśnie zduszone, zdławione,
zmiażdżone jest słowo miłość. W świecie słów słowo miłość nie znaczy nic.
Mówiąc inaczej, znaczy to, co komu podoba się, co kto chce, co komu ślina na
język. W świecie słów, czyli w świecie ludzi-słów słowo miłość ocieka
posiadaniem, pożądaniem, chciwością tych, co chcą.
Ale miłość, rzecz jasna, nie jest
słowem. Miłość jest spontanicznym, bezinteresownym czynieniem miłości, tak, jak
słońce jest spontanicznym, bezinteresownym promieniowaniem słoneczności. Słońce
jest słońcem w świecie heliosowym, miłość jest słońcem w świecie księżycowym.
Słońce jest słońcem w świecie jasności, miłość jest słońcem w świecie ciemności.
[Edward Stachura "Fabula
Rasa"]
Jakich mam służących?
Dobrych służących sześciu mam, im naukę swą zawdzięczam;
przedstawić chciałbym wam: Kiedy, Co, oraz Dlaczego, Jak, Gdzie i Kto. [Rudyard Kipling]

Przepis na
olejek afrodyzjakowy:
By sporządzić zmysłowy olejek do
masażu, zacznij od zmieszania 60 ml olejku ze słodkich migdałów z 5 ml olejku z
jojoby. Następnie dodaj 6 kropel olejku z piżma, 4 krople olejku różanego i 3
krople z palisandru. Wymieszaj wszystko dokładnie.
Kto z panów zdobędzie te składniki
(chociaż będzie się starał) dla swojej Pani, uzyska moje wysokie uznanie. A dla
Ciebie czytelniczko proponuje :)
a) Otwieranie bramy zaufania
b) Obracanie ognia
[Russel, Klob Masaż erotyczny Tao]
Kiedy bogowie się znów zezłościli,
ponieważ ludzie robili wszystko, co zostało zabronione...
Zasiedli razem i zaczęli debatować nad
karą za nieposłuszeństwo.
Po długich dyskusjach postanowiono
ludziom odebrać szczęście...
Bo oni i tak nie umieją z niego korzystać.
Zapytany, jak najlepiej schować
szczęście, jeden z bogów odparł:
„Ukryjemy je na najwyższej górze, tam
człowiek nigdy się nie dostanie”
„Jestem przeciwny” - odparł inny bóg -
„Szukając szczęścia, ludzie pewnego dnia dostaną się nawet na najwyższą górę”.
„Uważam, że powinniśmy schować
szczęście na dnie najgłębszego morza!”
Głos zabrał trzeci bóg:
„I tam dotrą któregoś dnia w
poszukiwaniu szczęścia. Mam jednak idealne rozwiązanie:
Schowamy szczęście w nich samych, tam
nigdy nie będą go szukać”
Na to rozwiązanie z zapałem zgodzili się wszyscy bogowie.
A odwrócić wzrok od róż, nie znaczy rzucić je w
ogień. One czekają na następne spojrzenie, w którym znowu rozkwitną.

Brałem udział w konkursie na najpiękniejszy mail.
Proszę....podzielę się tym co wymyśliłem. )))
W cieniu
akacji, w upalny majowy dzień, odpoczywa stado lwów. Jedna z rozgrzanych lwic
podnosi się i przeciąga lubieżnie. W tej samej chwili kilka samców zrywa się na
równe nogi i wpatrują się z uwielbieniem w piękną i ponętną samicę. Miedzy
zalotnikami nie ma jednak krwawej walki o wdzięki powabnej lwicy. Bractwo lwów
jest związane męską przyjaźnią. Nie ma wśród nich podporządkowania, nie ma
przywilejów ani żadnego podziału. One po prostu pozostawiają wybór słabej płci:
Panie wybierają! Jeżeli do tego dochodzi, para zakochanych udaje się na
kilkudniowy miesiąc miodowy, w stronę pachnących miłością krzewów sawannowych.
Nastaje czas miłości i rozkosznych uniesień. Lwica przypatruje się lwom.
Którego wybrać? Który spełni cześć jej marzeń? Który okaże się warty jej
zainteresowania?
- Niech
każdy z was wyda dla mnie miłosny pomruk – mówi lwica, oblizując namiętnie usta
– tak by moje futerko zjeżyło się z pożądania i rosa pokryła moją perłową
księżniczkę.
Zamruczałem. W moim pomruku
była tajemnica, obietnica rozkoszy, tęsknota za samiczką.
Wybrała
mnie.
Przybliżając
się do niej czułem jej oszałamiający zapach. Czułem jej podniecenie. Zniewalała
mnie wzrokiem. Dotknąłem jej. Ostrożnie. Dotknąłem jej ucha, jej karku, jej
piersi. Wyprężyła się. Przywarła do mnie cała. Czułem jej przyspieszony oddech,
jej twardniejące sutki, jej drżenie.
Pieszczota i dotkniecie. Moja
i jej. Przygryzła mi lekko ucho. Dreszcz i niecierpliwość. Spojrzałem na jej
ciało. Piersi, brzuch, kuszące biodra, przyciągająca kobiecość. Dotknięcia jej
drobnych łapek. Moje narastające pożądanie. Jej ciało. Moja lwia męskość.
Migające gwiazdy w oczach lwicy.
Przeciągnąłem łapką po jej
kregosłupiku. Od karku do ponętnej pupci. Wygięła się i leciutko westchnęła.
Spragniona. Pochyliła się i rozchyliła. Magnetyczne przyciąganie jej ciała.
Wilgotna. Rozpalona. Gotowa.
Mój
nabrzmiały rycerz i jej rozbudzona księżniczka. Powolne wsunięcie. Jej ciepło i
wilgoć. Drżenie. Coraz głębiej. Rozkosznie. Wsuniecie i wysunięcie. Szybsze ruchy.
Głębokie wejścia. Pchnięcia. Przód i tył. Dzikość. Ruch jej bioder. Jęk.
Wspaniała. Rozkoszna. Podniecająca. Seksowna. Oddana. Ekstaza i zapomnienie. Uwielbienie. Uniesienie.
Cudownie otwarta i śliska. Rytmicznie i szybko. Szelest poruszanych liści.
Powiew gorącego wiatru. Blask zachodzącego słońca. W górę i dół. W przód i tył.
Jej spazmatyczny skurcz. Pulsowanie. Jęk jej? Mój? Krzyk jej. I cudowna
oszałamiająca rozkosz ogarniająca całe ciało. Ulga. Boskość.
Chcieli by
trwało to wiecznie. Bez przerwy. W każdym miejscu i czasie. Potrzebowali siebie
nawzajem. Pocałował ją z taka mocą i w takim natchnieniu jakby chciał
zatrzymać, zaczarować czas.
-
Dziękuję, że mnie wybrałaś – szepnąłem, wracając do rzeczywistości.
Przymrużyła
lekko oczy i uśmiechnęła się kocio.
A teraz
fragmenty...
Antoine
Saint-Exupery - Twierdza
Jeżeli nie ma
nadziei, żeby twoja miłość została przyjęta, powinieneś okryć ją milczeniem.
Może krzewić się w tobie po cichu, jeśli jest ciszą. Stanowi bowiem kierunek w
świecie, a wszelki kierunek, który pozwala zbliżać się i oddalać, wchodzić i
wychodzić, znajdować i gubić, zapewnia ci wzrastanie. Bo masz być żywy. A nie
ma życia, jeśli żaden bóg nie nakreślił dla ciebie drogi, którą byś się do
niego zbliżał.
Jeżeli twoja
miłość nie może zostać przyjęta i staje się daremnym błaganiem, prośbą o
nagrodę za wierność, a nie masz tyle siły ducha, aby milczeć, próbuj - jeśli
znajdziesz lekarza - uleczyć się z niej. Nie należy bowiem mylić miłości z
miłosną niewolą. Miłość, która prosi, jest piękna, ale ta, która błaga, godna
jest sługi.
Jeżeli twoja
miłość rozbija się o nieustępliwość rzeczy jak o mur nieprzekraczalny klasztoru
czy więzienia, dziękuj Bogu, że twoja wybrana, choć na pozór głucha i ślepa,
kocha cię wzajemnie. Bo jest jak wiecznie paląca się lampa. zapalona dla
ciebie, gdzieś w dalekim świecie. I nieważne, że nie możesz z niej korzystać.
Albowiem dla tego, co umiera na pustyni, bogactwem jest daleki dom, choćby on
sam umarł.
Kiedy
kształtuję piękne dusze, a najdoskonalszą wybieram, aby ją zamknąć w ciszy,
wydaje się, że nikt na tym nie zyskuje. A tymczasem ta dusza doskonała
uszlachetnia całe królestwo. Chyli się przed nią każdy przechodzący, choćby z
daleka. I mnożą się znaki i cuda.
Więc jeśli
jest miłość, która biegnie ku tobie, choćby na nic nieprzydatna, i miłość
wzajemna z twojej strony, będziesz szedł w świetle. Gdyż tam, gdzie istnieje
bóg, wielka jest moc modlitwy, na którą odpowiada tylko milczenie.
Kiedy zaś twoja miłość zostanie przyjęta i otworzą
się gotowe cię przyjąć ramiona, proś Boga, aby zachował tę miłość od poniżenia,
albowiem lękam się o serca, które doczekały się spełnienia.
Jenn Lynch - Sekretny dziennik
Laury Palmer
Kochany pamiętniku! 9 września 1984 r.
Odkryłam coś dziś u siebie. Pamiętasz
tę noc, kiedy ci powiedziałam, że obudziłam się z tym wspaniałym uczuciem? Otóż
jest na moim ciele specjalne miejsce, które pozwala mi to odczuwać tak często,
jak tego zapragnę. Ciepłe, wspaniałe miejsce, gdzie wszystko inne topnieje i
pozwala mi po prostu czuć się dobrze. Mój tajemny czerwony guziczek. Jest cały
mój. Wreszcie coś, dzięki czemu mogę się oddalić razem ze swoją wyobraźnią.
Mogę to robić w łóżku, bardzo delikatnie koniuszkiem palca i jest to przemiłe.
Mogę w wannie, przysuwając się do wody lecącej z kranu (nigdy nie wiedziałam,
że kąpiel może być taka rozkoszna!). albo pod prysznicem, kiedy leci małym
strumykiem. Cała się prężę i podskakuję, i czasem muszę chwycić poduszkę, żeby
zakryć sobie głowę, żeby w ciemności nikt nie słyszał pisków, jakie wydaję.
Jest to w końcu tajemnica i, czy to coś złego czy dobrego, czuję się tak
dobrze, kiedy się to zdarza. Nikt nie musi o tym wiedzieć, z wyjątkiem ciebie,
pamiętniczku.
To był tydzień! Moja miesiączka i w
ogóle, a teraz to przesłodkie odkrycie. Zaczynam czuć się jak kobieta i
któregoś dnia, może bardzo niedługo, podzielę się tym z kimś wyjątkowym.
Dobranoc! Dobranoc! Dobranoc!
Laura
P.S. Mam głęboką nadzieję, że nie
robię czegoś złego dotykając się. Mam nadzieję, że robią to wszystkie
dziewczęta i nie będę ukarana za to później.

Gretkowska –
Namiętnik
"Rozkładam prześcieradło.
Naciągam na łóżko. Będzie płótnem obrazu: kobieta i mężczyzna.
Wyciągasz po mnie ręce. Kładziesz na
sobie. Śmiejesz się, że mężczyzna jest najpiękniejszym człowiekiem. Ale jednak
mam racje. Spójrz, twoje nogi są silne. Wąskie biodra, brzuch i uda to
maszyneria mięśni. Twój najmniejszy mięsień, ten nadgarstka, łączy się z
ramieniem, muskułami. Jego ruch podtrzymują ścięgna pleców. Nie ginie gdzieś w
krągłościach, nie rozpuszcza się w tłuszczu. Dla kobiety dorastanie jest
puchnięciem. Dla mężczyzny nabieraniem siły.
Widząc pierwszy raz moje nagie piersi
powiedziałeś "są bezradne jak rozłożone ręce". Całujesz je i są
święte. Różowieje aureola sutek. Nasza Święta Cycanna, patronka o dwóch
relikwiach. Trzeba je adorować, lizać. Dręczyć gryząc, ściskając bo nie ma
świętości bez umartwień.
Seks pachnie z ust i ślini się miedzy nogami, kiedy mówisz do mnie, delikatniej
niż pocałunek. Wkładasz język miedzy wargi. Dzielimy się ostatnim zrozumiałym
słowem. Rozgryzamy: ko - och - am. I
opadają ozdoby słów. W jęku głos jest nagi. W samym środku krzyku. Pragnienie
nieprzekładalne na wyuczone, tresowane słówka.
Zostaje rytm, puls krwi. Powinność
rytmu przywołującego rozkosz.. Wkradam się pod Ciebie. Zlizuję krople potu. Mają przezroczysty smak.
Przepływa przez nie ciepło, słona łzawość, lepkość pożądania... Poczekaj -
odpycham Cię stopą. Bierzesz ją do ust. Rozdzielasz pieszczotą palce. Mokrą
ocierasz o policzek.
Pochylasz się powoli nade mną. Włosy
zasłaniają Ci twarz. Twoje plecy są splecione z mięśni. Wygięte w pokłonie.
Jest w nich uległość i groźba mocy. Wyciosany z kamienia antyczny kapłan, składający nasienie w ofierze:
"nie będziesz mieć innych mężczyzn przede mną" - żądałbyś, jak każdy
zakochany bóg.
Wtulam się w Twoje ramię. Masz
pieprzyk. Brązowy wystający guzik, spinający lśniącą skórę. Całuję zagłębienie
szyi. Odchylasz głowę, poddajesz pieszczotom. Za dużo, za mocno.
Chcesz się znowu we mnie schronić.
Siadamy, objęci udami. Ukąszenia pocałunków są zbyt bolesne. Liżemy sobie usta.
Pchnięciem przenikasz moją miękkość. Przytrzymujesz za biodra. Unosisz,
przyciskasz władczo do siebie. Przyciągasz , odpychasz.. Jestem Twoim odartym
ze skóry, wyprężonym członkiem. Wyciskasz z nas rozkosz. Drżymy przed... Wyrywam się i chowam głowę pod poduszkę.
Nie chcę , żebyś mnie dotykał. Jeszcze nie. Obnażyłeś mnie ze zwykłego ciała.
Sączy się z niego wilgoć. Pod nim jest inne, miłosne. Z rozgrzanej skóry parują
perfumy. Kładziesz się obok, opierasz na łokciu. Wdychasz drażniący zapach.
Nigdy nie pachną tak samo. Nabierają aromatu od światła i pieszczot. Dojrzewają
na ciepłej skórze.
Zamiast słów wkładasz mi w ucho język.
Obiecujesz nim powolne spełnienie. Liżesz koniuszkiem najgłębszą czeluść.
Gładzisz pośladki. Lubię dostawać klapsa niby zła, opieszała dziewczynka.
Pewnie, że się nie spieszę.
Przyciągasz mnie za ramię, żeby potrzeć sierść.
Zwierzęcą łatkę między nogami. Palec prowadzą do jamy rude żmijki śliskich
włosków. Rozsuwam szeroko nogi. Gładki palec zamienia się w szorstki język. Mój
słodki miąższ ścieka Ci z ust.
Przytrzymujesz mi ręce. Nie wiem, czy Cię odpycham, czy
trzymam paznokciami za ramiona. Wślizgujesz sie mnie. Kołyszesz. Płytkie fale przyjemności
zalewają usta. Łapię gwałtownie powietrze, wciągam w siebie oddech,
Ciebie. Popychasz do rozkoszy. Coraz
mocniej. Przez moje ciało, rozwartą nagość. Znajdujesz nową pieszczotę, tędy. Najgłębiej.
Gubimy się, wynurzamy, nie możemy mocniej wbić wbić w siebie.
Rozszarpać. Jestem w Tobie, w pulsującym skomleniu. Tańczę skowyt. Palce
ześlizgują się bezsilnie ze spoconych ramion. Rozkruszamy biodrami ostatni
kawałek cukru, mdląco rozpływający się w naszych ciałach.
Otwieram oczy. Włókna prześcieradła.
Całun z odciśniętym śladem mokrych ciał. Przygarniasz mnie ciężką dłonią.
Całujesz ze snu. Jeszcze jesteś we mnie. Zaraz wypadniesz. Urodzę Cię.
Wyciekają mleczne wody i wysuwasz się łagodnie na moje zmęczone udo. Zasnuwam
się snem. Król i królowa ze średniowiecznej ryciny. Kochają się. Spleceni w
jedność. To my. Wzięliśmy koronę orgazmu z tego królestwa w nas, nad nami.
Rozkoszy i władzy nad światem bez miłości.

Carroll -
Śpiąc w płomieniu
Objąłem ją mocno i zamknąłem jej usta
prawdziwym pocałunkiem. Jej palce wpiły się w moje plecy. Na klatce piersiowej
poczułem dotyk jej piersi. Pocałunkami okrywałem jej usta, brodę, szyję.
Zadrżała jeszcze mocniej, z całej siły obejmując mnie ramionami. Miała miękką i
ciepłą szyję. Kiedy przełykała, wyczuwałem jej poruszające się jabłko Adama.
Otaczał ją zapach dobrych perfum i ten swoisty żar, który sprawił, że
zapragnąłem wsunąć dłonie pod jej ubranie i dotknąć jej gorącej skóry.
Pocałunki stawały się mniej czułe, za to bardziej śmiałe i wilgotne. Cały czas drżała,
ale ponieważ i tak się ruszaliśmy, nie zwracałem na to uwagi. Obróciłem ją tak,
że stała plecami do mnie. Całując jej uszy i włosy, wsunąłem obie dłonie pod
jej sweter i powoli posuwałem się w górę w kierunku piersi. Położyła dłonie na
moich dłoniach, nie tak, jakby chciała je zatrzymać, ale raczej prowadzić. Ku
mojemu zaskoczeniu zaczęła pomrukiwać. Im dłużej jej dotykałem, tym mruczenie
stawało się coraz głośniejsze. Po chwili zaśpiewała spokojnym, głębokim basem:
"Czy to jest wdzięcznością czy prawdziwą miłością?", "Czy to
Twoje zapamiętanie czy koncert twoich zmysłów?". Zacząłem ściągać z niej
sweter. Kiedy tylko znalazł się na podłodze, wzmogło się drżenie jej ciała.
Patrząc mi prosto w oczy, szybko zdjęła bluzkę z krótkim rękawkiem. Nie miała
na sobie stanika. Jej piersi były duże i jakby proszące o pocałunek. Ale
ponieważ w taki nagły sposób stanęła przede mną prawie naga, wręcz bałem się
dotknąć jej nieskazitelnego ciała. Zdawało mi się, że jeszcze przed chwilą
trzymałem w dłoniach całkiem inne piersi, kiedy jej czarny sweter i bluzka
strzegły jej nagości. Delikatnie popchnąłem ją na podłogę, Leżeliśmy na
ciemnobrązowym dywanie Uśmiechnęła się do mnie, uniosła w górę ręce. -
"Przytul mnie."

O Małżeństwie
"Miłujcie
się, lecz nie czyńcie więzów z miłości. Niechaj będzie ona jak morze w ruchu
pośród brzegów dusz waszych... "
Znów się ozwie Almitra:
- A o małżeństwie, Mistrzu?
A on rzekł: - Razem urodziliście się i
razem będziecie na zawsze. Razem, gdy białe skrzydła śmierci rozproszą wasze
dni; razem, zaprawdę, nawet w cichej pamięci Boga. Lecz przestrzeń niech będzie
w tej waszej wspólności, a wichry niebios niechaj swobodniej wieją między wami.
Miłujcie się, lecz nie czyńcie więzów z miłości. Niechaj będzie ona jak morze w
ruchu pośród brzegów dusz waszych. Czary swoje napełniajcie wzajem, lecz z
jednej nie usiłujcie gasić pragnienia. Chlebem swoim dzielcie się zawsze z
drugim, lecz z tej samej kromki nie starajcie się żywić. Razem bądźcie w
śpiewie i w tańcu, radośni, jednak każdy niechaj będzie i sam, jak same i
oddzielne są
struny lutni, choć jedną dźwięczą
muzykę.
Serca swoje oddajcie sobie wzajem,
lecz nie w wyłączną opiekę drugiego, albowiem tylko dłoń Życia serce ludzkie
zawrzeć w sobie może. Stójcie razem, lecz nie nazbyt blisko, gdyż kolumny
świątyni oddzielnie stać muszą, zaś dąb i cyprys nie rosną w cieniu drugiego.
Cortazar – Gra
w klasy
Dotykam twoich
ust, palcem dotykam brzegu twoich ust, rysuję je tak, jakby wychodziły spod
mojej ręki, jakby po raz pierwszy twoje usta miały się otworzyć, i wystarczy,
bym zamknął oczy, aby zmazać to wszystko i zacząć od nowa; za każdym razem
tworzę usta, których pragnę, usta wybrane pośród wszystkich, w absolutnej
wolności przeze mnie wybrane, aby moja ręka narysowała je na twojej twarzy, a
które przez niezrozumiały dla mnie przypadek dokładnie odpowiadają twoim ustom,
uśmiechającym się pod moimi palcami.
Patrzysz na
mnie, patrzysz na mnie z bliska, jeszcze bardziej z bliska, oczy powiększają
się, zbliżają do siebie, nakładają jedno na drugie, cyklopi patrzą sobie w oczy
łącząc oddechy, usta odnajdują się i łagodnie walczą gryząc się w wargi,
leciutko opierając języki o zęby, igrają wśród tego terenu, gdzie przelewa się
tam i z powrotem powietrze, pachnące perfumami i ciszą. Wtedy moje ręce zanurzają
się w twoich włosach, pieszczą powoli głąb twych włosów, podczas gdy całujemy
się, jakbyśmy mieli usta pełne kwiatów czy też ryb o szybkich ruchach, o
świeżym zapachu.
I jeżeli
całujemy się aż do bólu — jest to słodycz, a jeżeli dusimy się w krótkim,
gwałtownym, wspólnie schwyconym oddechu — ta sekundowa śmierć jest piękna.
Jedna tylko jest ślina, jeden zapach dojrzałego
owocu, kiedy czuję, jak drżysz koło mnie niby księżyc odbijający się
w wodzie.
Tysiąc drzewek
pomarańczowych - Kathrynn Harrison
Czuję pieczenie. Ale nie od rozgrzanego węgla, nie od
razów pokrzywą, nie od wrzącej wody. To nie jest zjawisko zmysłowe. Jakże
byłoby przyjemnie, gdyby ciało mogło się na to otworzyć, potrafiło odebrać
doznania inne niż dotyk.
A ciało oczywiście jest w stanie poznawać – ciało
przyswaja wszystko. Krew zasila umysł, ćwiczą się kości, uczy się każdy kawałek
skóry. Jedynymi prawdami godnymi poznania – one tylko zapisują się w naszej
pamięci – są te, których uczymy się za pośrednictwem naszych ciał.
W którym miejscu zaczęło się pieczenie? Tam, gdzie po raz
pierwszy dotknął mnie językiem. Tak jest, właśnie tam. Dlaczego nie tam, i to
bez zwłoki? Nie wahałam się rozchylić nóg przed jego językiem. Nie mieliśmy
czasu do trwonienia na bardziej skromne pocałunki. W istocie nie miało
najmniejszego znaczenia, gdzie zaczął. Zdawało mi się wówczas, że dotyka mnie
wszędzie jednocześnie. Paliły mnie stopy, płomienie sięgały pomiędzy moje palce
w jego włosach.
Ze wszystkich sił starałam się zachowywać spokojnie w
trakcie lekcji, której udzielał mi jego język; jego dotknięcia następowały po
rozmyślnych, rozpalających przerwach. Mój nauczyciel był zegarem kpiącym sobie
z czasu.
Oczyma wyobraźni widziałam wyłącznie niebo. Mimo że było
późno, a pokój tonął w ciemności, leżałam na plecach i podziwiałam jasny dzień,
dzień zalany światłem. Poczułam na sobie dotyk i w tym samym momencie ujrzałam
prawie niewidoczną, cieniutką jedwabną nić rozwieszoną między gałęziami,
połyskującą i kołyszącą się na wietrze. Dlaczego nie pękała? Ledwie o to
zapytałam, pyk, przędza uleciała. To ja uleciałam. Poddałam się i uleciałam.
Odsunął się ode mnie.
- Kiedy się urodziłaś?
Westchnęłam spazmatycznie.
- Teraz – odrzekłam. Właśnie... w tej chwili...
przychodzę na świat.
Dotknął mnie: brzucha, ramion, twarzy. Ja dotykałam jego.
Czy byliśmy tam oboje? Czy on tam był? Czy byłam ja?
- Bonissimus. Rozumiem – powiedział. – Oto właśnie teraz
przychodzisz na świat.
Wokół nas wzdychała noc. Wokół nas, wspólnie z nami, przez
nas na wskroś. Jego usta wydawały się bardziej pełne, kiedy ich nie widziałam,
kiedy próbowałam poznać je przez dotyk. Policzyłam w ciemności jego zęby,
wsunęłam palec w miękką, wilgotną studnię pod jego językiem. Przyciągnęłam go
do siebie. I w siebie.
Czy miarą naszej niegodziwości był fakt, że podobało się
nam robić to na kolanach?
Kościół nie zezwala ludziom upodabniać się pod tym
względem ani do psów, ani do bydła.
Kościół nakazuje korzystać z kolan podczas modlitwy.
Kościół żąda, aby mężczyzna i kobieta, kładąc się razem,
mogli jednocześnie patrzeć na swoje twarze.
Czy dlatego właśnie bardziej przypominaliśmy bydlęta, że
nie widzieliśmy nawzajem naszych oczu i ust ani innych części ciała, które
odróżniają nas od zwierząt? Naszej nagiej skóry?
Kiedy klęczałam, istotnie niczego nie widziałam. Szeroko
otwartymi oczyma spoglądałam w ciemność; podpierałam się rękoma. Kładłam dłonie
na ścianie albo na podłodze. Czasem przymykałam oczy. Bywało tak, że pochylałam
głowę nisko, coraz niżej, póki nie dosięgłam piersiami podłogi.
Kiedy wysuwał się ze mnie zbyt daleko, energicznie
protestowałam.
„Nie rób tego” – mówiłam. Pragnęłam go mieć w sobie,
głębiej i głębiej. I żeby nigdy ze mnie nie wychodził. Gdy zdradzałam oznaki
bólu, gdy zaczynałam pojękiwać i przygryzać wargi, mój kochanek zatrzymywał
się, a ja wpadałam w złość.
„Nie!” – wołałam.
„Ale nie mogę znieść twego płaczu”.
„Nie płaczę”.
Czasem nie dotykał mnie wcale, to znaczy nie dotknął
rękoma. Innym razem zaciskał palce na mojej szyi. Wyobrażałam sobie, że mnie
dusi; nie miałby z tym żadnego kłopotu.
Kiedy przyszło mi to do głowy, zdziwiłam się, że ta myśl
wcale mnie nie przeraża.
Bądź moją księgą, moim modlitewnikiem.
Tak powiedział, po czym odłożył książkę, którą studiowaliśmy.
Nie Biblię i nie Żywoty świętych, lecz książkę pełną magicznych opowieści,
napisanych przez niejakiego Owidiusza. Książkę o kobiecie zamienionej w drzewo,
o bogu, który zamienia się w byka i gwałci królewską córkę, p kochanku, który
podąża za oblubienicą do samego piekła. O wielu nocach namiętności, opisanych w
języku Kościoła. Pojawiało się słońce w rydwanie i syn słońca, który ginął
podczas tej podniebnej podróży. W nurcie rzeki pojawiała się śpiewająca głowa i
grająca do wtóru lira pewnego poety, Orfeusza.
Bądź moją księgą.
Te właśnie słowa wypowiedział. Kiedy rozchylił mi nogi. Jego
język był ze srebra. Pod jego dotykiem odmieniłam się. Na wzór alchemicznej
przemiany, na sposób opisany przez Owidiusza. Tylko że nie zamieniłam się w
drzewo, nie – nie stałam się czymś przyziemnym. Podczas gdy Dafne przemieniła
się w drzewo, ja byłam drzewem, ale rzuconym w ogień. Byłam duchem ulatującym
ku niebu: niewidzialnym, nieuchwytnym.
Byłam rozedrganym powietrzem, jakie widuje się nad ogniem.
Kochanek obejmował mnie i dotykiem wędrował po wewnętrznej
stronie moich ud, zbliżał się do płci.
- Oto jest prawdziwy jedwab, Francisco. Oto jest jedwab, jakiego
nie wyprzędzie żadna larwa.
Kiedy podchodził do mnie z tyłu, kiedy obejmował mnie dłońmi w
pasie i przyciągał do siebie, uświadamiałam sobie, jaka jestem mała. Jego
kciuki niemal stykały się na moich plecach. Czułam palce na swoich biodrach,
jakby trzymał garnek za dwa ucha. Czasami pił ze mnie. A czasem byłam czarką,
którą chwytał i rozbijał na kawałki o podłogę. Czułam, że się tłukę i rozpadam.
Uwielbiałam tę szczęśliwą chwilę wyswobodzenia.
Wznosiłam się, póki nie znalazłam się poza zasięgiem wszystkich
ludzi, których znałam, póki wszyscy nie sali się tacy mali, iż nie mogłam już
rozróżnić ani kolorów ubrań, ani dostrzec wyrazu ich twarzy. Czasem potrafiłam
rozpoznać jakąś osobę po sposobie chodzenia. Tam w górze słońce świeciło ostro.
Nie było wiatru. Ptaki, które, widziane z ziemi, zdawały się latać szybko,
teraz majestatycznie szybowały w dole. Nie było hałasu: żadnych głosów, żadnych
krzyków, żadnych rozmów ani plotek. Wyłącznie nikły szmer zbiorowych westchnień
i przekleństw, modlitw i klątw. Żaden
pojedynczy krzyk nie docierał do miejsca, w którym się znalazłam.
W niebie nie trzeba zabiegać o codzienne sprawy, nie istnieją
powinności i zobowiązania. Nawet wielkie miasta, takie jak Madryt, sprawiają
wrażenie małych i zupełnie przypadkowych. To zaledwie oddalone kłębowiska
ludzkiej aktywności – jakby pękła osnowa w jakimś ogromnym ziemskim krośnie i
nitki zaczęły formować swój własny wzór. Niektóre ułożyły się w ładny gobelin,
inne utworzyły brudny, wygnieciony dywan.
Czasem zaczynałam szlochać. Na wysokości istnieje smutek.
Czasami dziwiłam się, jak aniołowie to znoszą.
Roztrzaskaj me serce by zrobić miejsce
dla bezgranicznej miłości.
Seria 7 zadań przygotowujących duszę
do głębokiej, dobrej miłości do drugiego człowieka:
1. Czas odkrywania. Pierwszym zadaniem jest odkrycie jej/go jako
duchowego skarbu, choć najczęściej w pierwszej chwili trudno zorientować się,
co się tak naprawdę znalazło. "Kim on/ona jest?" "Jaki/a
jest?", "Co robić?"
2. Czas niedowierzania. Potem
w większości związków miłosnych przychodzi faza pogoni i ukrywania się, a jest
to dla obojga czas nadziei i obaw: "Może mi będzie lepiej z kim innym?",
"Nie chce porzucać tego czy tamtego", "Jeszcze nie jestem
gotowa", "Czy zmienić swoje życie i w kogo się zmienię?"
3. Czas zmian.. Następnie przychodzi rozwikłania z pęt, uwolnienia
się, pokonania swoich niedobrych cech, udowodnienia swych prawych intencji i
siły, zrozumienia aspektów życia. "Co powinno we mnie umrzeć?",
"Co powinno żyć?, "Jak zabić płytkie zachcianki i infantylne
fantazje?", "Jakie mam niedostatki i czy błądziłem/am?",
"Czy sprzeniewierzam się wierności i oddaniu?"
4. Czas ufności. Dalej wchodzimy w błogą fazę ufności, zdolni do snu
przy drugiej osobie, przy jej dobrej woli.
5. Czas otwarcia duszy. Kolejną fazą jest dzielenie wspólnych
przyszłych marzeń i minionych smutków, co jest początkiem leczenia dawnych ran zadanych
przez miłość.
6. Czas kochania w sposób pełny, bez zastrzeżeń, bez lekceważenia, bez
asekuranctwa, użycie serca do wyśpiewania nowego życia. Roztrzaskaj me serce by
zrobić miejsce dla bezgranicznej miłości.
7. Czas zespolenia duszy i ciała, przetrwanie wielu końców i
początków, Kochać znaczy wytrwać i zostać. Kochać znaczy uczyć się tanecznych
kroków. Pragnienie bliskości i pragnienie samotności, wszystko przychodzi i
odchodzi falami. Umieć tańczyć łącząc ciało
i oddech, ducha i materię do końca swoich dni.

Dostałem przepis na szczęście:
Cztery filiżanki miłości
Dwie filiżanki lojalności
Trzy filiżanki przebaczenia
Dwie filiżanki czułości
Cztery kwarty wiary
I beczka śmiechu
Miłość połączyć z lojalnością
i staranie wymieszać z wiarą
Przyprawić dobrocią, czułością i wyrozumiałością.
Obficie spryskać śmiechem,
Dodać przyjaźń i miłość.
Wypiekać na słońcu.
Serwować codziennie w obfitych porcjach.
A oto (wg Kamasutry) sześćdziesiąt cztery nauki pomocnicze stanowiące
dziedziny nauki o Miłowaniu:
śpiew, muzyka, taniec, rysunek i kaligrafia, sporządzanie ozdób
na czoło, układanie mozaik w świątyni z kolorowych ziaren ryżu lub z kwiatów,
nizanie kwiatów dla celów dekoracyjnych, barwienie zębów, ubioru i ciała,
układanie posadzek ze szlachetnych kamieni, sztuka przygotowania łoża, gra na
czarkach wypełnionych wodą, pryskanie wodą, rzucanie uroku, splatanie girland,
stosowanie wieńców i girland dla ozdoby włosów, znawstwo ubioru, ozdabianie
uszu, stosowanie pachnideł, używanie biżuterii, magia, wiedza tajemna,
zręczność rąk, przyrządzanie takich potraw jak rozmaite jarzyny i zupy oraz
soków pitnych i napojów podniecających, sztuka posługiwania się igłą i
dziergania, sporządzanie cacek z włókien lotosu, gra na lutni i kociołku,
układanie girland strof, umiejętność recytowania trudnych do wymówienia fraz,
sztuka czytania książek na głos, przedstawianie dramatów i opowieści,
uzupełnianie strof, sztuka splatania mat z trzciny, umiejętność toczenia
przedmiotów z drewna, stolarka, sztuka budowania domów, znajomość monet i
klejnotów, znajomość minerałów, znajomość arkanów sztuki barwienia kamieni
szlachetnych, zasady pielęgnacji drzew, zasady walki baranów, kogutów i
przepiórek, ćwiczenie papugi szpaków w mówieniu, znajomość trzech rodzajów
masażu, umiejętność posługiwania się szyfrem w rozmowie, umiejętność mówienia
na sposób niby-barbarzyński, znajomość obcych krajów i języków, sporządzanie
kwietnych wózeczków, umiejętność określania głosów z nieba jako dobry lub zły
omen, umiejętność konstruowania machin, ćwiczenie pamięci, współrecytacja,
sztuka rozwiązywania 'rebusów, komponowanie poezji, znajomość encyklopedii i
słowników, znajomość zasad metryki i zasad krytyki literackiej, umiejętność
charakteryzacji przez ubiór, znajomość arkanów gier hazardowych, znajomość
szczególnych rodzajów gry w kości, znajomość gier i zabaw dziecięcych, zasady
etykiety, znajomość sztuki zwyciężania oraz gimnastyka.
Przeczytałem ciekawy list. Czyż Zuzia nie jest przemyślna? :)
Kochani
Mamo i Tato!
Nie pisałam
do Was od czasu mojego wyjazdu w studia i naprawdę jest mi przykro, ze mogłam
być tak bezmyślna i nic do Was nie napisać wcześniej. Teraz jednali opowiem Wam
o wszystkim, co się u mnie wydarzyło, tylko bardzo Was proszę — usiądźcie
przed przeczytaniem dalszej części tego listu, dobrze?
No, wiec u
mnie, już teraz wszystko jest naprawdę nieźle. To pękniecie czaszki i wstrząs
mózgu, który miałam wtedy, gdy wyskoczyłam, z okna akademika. — bo zaraz po mam
przyjeździe wybuchł tutaj pożar —już są prawie całkiem zaleczone. W szpitalu
byłam tylko dwa tygodnie i teraz widzę już prawie całkiem normalnie, a te
okropne bóle głowy miewam już tylko raz dziennie. Na szczęście ten pożar
akademika i mój skok z okna widział nalewacz ze stacji benzynowej, która znajduje
się obok akademika. To właśnie on zadzwonił po straż pożarną i karetkę
pogotowia. Odwiedzał mnie też w szpitalu, a ponieważ nie miałam gdzie mieszkać,
bo akademik się spalił był tak miły, że zaprosił mnie do swojego mieszkania i
pozwolił mi tam mieszkać. No, właściwie jest to tylko pokój w suterenie, ale za
to jest bardzo fajnie urządzony. On jest bardzo sympatycznym, chłopcem., bardzo
się kochamy i zamierzamy się pobrać. Nie ustaliliśmy jeszcze dokładnej daty
ślubu, ale odbędzie się na pewno zanim moja ciąża stanie się bardziej widoczna.
Tak,
kochani Rodzice, spodziewam, się dziecka! Wiem, jak bardzo chcecie zostać
dziadkami i świetnie sobie wyobrażam, jak ciepło powitacie mojego dzidziusia.
Jestem pewna, że obdarzycie go taką miłością, poświeceniem i czułą opieką,
jakimi obdarzaliście mnie, kiedy byłam dzieckiem. Powodem opóźnienia daty
naszego ślubu jest to, że mój chłopak cierpi na drobną infekcji, którą zresztą
się od niego zaraziłam, a która chwilowo uniemożliwia nam pomyślne przejście
przez przedmałżenskie badania krwi. Jestem pewna, że przyjmiecie mojego
chłopaka do naszej rodziny z otwartymi ramionami. On jest bardzo fajny i choć
niespecjalnie wykształcony, ma jednak naprawdę duże ambicje.
Teraz,
kiedy już wszystko wiecie o moim obecnym życiu, chciałam wam powiedzieć, że
nie było żadnego pożaru w akademiku, nie miałam pęknięcia czaszki ani wstrząsu
mózgu, nie byłam w szpitalu, nie jestem w ciąży, nie jestem zaręczona, niczym
się nie zaraziłam, ani nawet nie mam chłopaka. Ale w tym semestrze dostanę
dwóją z fizyki i trzy z dwoma minusami z chemii. Chciałabym wiec, żebyście
spojrzeli na te stopnie z odpowiedniej perspektywy.
[Cialdini, Wywieranie wpływu na
ludzi]
Każdy człowiek ma prawo:
1) prosić o to, czego
chce – ale nie wymagać tego
2) mieć swoje
zdanie i je wyrażać
3) postępować
nielogicznie i nie uzasadniać tego
4) podejmować
decyzje i przyjmować ich skutki
5) wybrać, czy
chce się angażować w problemy innych ludzi
6) nie wiedzieć,
nie znać, nie rozumieć
7) popełniać
błędy
8) odnosić
sukcesy
9) zmieniać
zdanie
10) do swojej prywatności
11) do bycia w samotności i
niezależności
12) zmienić się
13) korzystać ze
swoich praw
Ożeniłem się z wdową, która miała
dorosłą córkę. Mój ojciec, który odwiedzał nas często, zakochał się w mojej
przybranej córce i ożenił się z nią. Tak więc mój ojciec stał się moim
przybranym synem, a moja przybrana córka stała się moją matką. Kilka miesięcy
później moja żona urodziła syna, który stał się przybranym bratem mojego ojca i
jednocześnie moim wujem. Żona mojego ojca, czyli moja przybrana córka miała
także syna. W ten sposób uzyskałem brata i jednocześnie wnuka. Moja żona jest
moja babką, ponieważ jest matką mojej matki. Tak więc jestem mężem mojej żony i
jednocześnie jej przybranym wnukiem; innymi słowy, jestem swoim dziadkiem.
[Wirth, Algorytmy+struktury
danych=programy]
Niekiedy
rodzi się pytanie...jaka mam wybrać kobietę dla siebie.
Wybieram.
wybieram te, która ma młode piersi i młode serce;
wybieram te, która jest lojalna i nie pochwyciłem jej na kłamstwie;
wybieram te, która rozśmiesza mnie, ale i potrafi pogrążyć w smutku;
wybieram te, o której myślę czasami, że jest dziecinnie naiwna;
wybieram te, która najczęściej mam w myślach;
wybieram te, która umie robić dobry sernik;
wybieram te, która potrafi się wzruszać;
wybieram te, która pokocha moje słabostki, ale będzie potrafiła wymagać;
wybieram te, która nie boi się mówić o swoich pragnieniach, marzeniach,
gustach;
wybieram te, dla której potrafię zrezygnować z każdej innej kobiety;
wybieram te, która sprawia równie pięknie cisze jak i radosny rozgardiasz;
wybieram te, która będzie wystarczająco dobra matka, nawet jeśli nie planuje
dzieci;
wybieram te, która jest wystarczająco ode mnie inna;
wybieram te, która jest kłopotliwa, bo jeśli nie wzbudza całej gamy emocji, to
relacja jest podobna kochaniu pluszowego misia;
wybieram te, której w zaufaniu mógłbyś powierzyć swoja starość, nawet, jeśli
nie przetrwamy tygodnia;
nie wystarcza mi, ze jest ładna i
niegłupia - niech będzie piękna i mądra;
wybieram te, która martwi się czasami
o mnie, pyta o smutki, bo jestem dla niej cały a nie tylko ten gładko
szczęśliwy;
wybieram te; dla której szukam
pięknych książek, muzyki i wynajduje w myślach najpiękniejsze wspomnienia, żeby
się z nią dzielić;
wybieram te, której widok, glos, zapach zawsze mnie cieszą a nie budzą
zniecierpliwienia;
wybieram te, w której obecności po dreszczu podniecenia jest też miejsce na
spokój i ukojenie;
wybieram te, wobec której nie musze udawać kogoś, kim nie jestem...
Kodeks
samuraja:
Nie mam rodziców. Czynię niebo i
ziemię swoimi rodzicami.
Nie mam domu. Czynię świadomość swoim
domem.
Nie mam życia ani śmierci. Czynię
przypływu oddechu moim życiem i śmiercią.
Nie mam boskiej mocy. Czynię moją
uczciwość boską mocą.
Nie mam przyjaciół. Czynię swój umysł
swoim przyjacielem.
Nie mam wroga. Czynię niedbałość moim
wrogiem.
Nie mam zbroi. Czynię życzliwość moją
zbroją.
Nie mam zamku. Czynię nieporuszony
umysł swoim zamkiem.
Nie mam miecza. Czynię nieobecność
"ja" swoim mieczem.
de Mello:
Pewien człowiek znalazł jajko orła. Zabrał je i włożył do
gniazda kurzego w zagrodzie. Orzeł wylągł się ze stadem kurcząt i wyrósł wraz z
nim. Orzeł przez całe życie zachowywał się jak kury z podwórka, myśląc, że jest
podwórkowym kogutem. Drapał w ziemi, szukając glist i robaków. Piał i gdakał.
Potrafił nawet trzepać skrzydłami i fruwać parę metrów nad ziemią. No bo
przecież czy nie tak właśnie fruwają koguty? Minęły lata i orzeł się zestarzał.
Pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą, na czystym niebie wspaniałego ptaka.
Płynął elegancko i majestatycznie wśród prądów powietrza, ledwo poruszając
potężnymi, złocistymi skrzydłami. Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony. - Co
to jest? - zapytał stojącą obok kurę. - To jest orzeł, król ptaków - odrzekła
kura - ale nie myśl o tym. Ty i ja jesteśmy inni niż on. Tak więc orzeł więcej
o tym nie myślał. I umarł, wierząc, że jest kogutem w zagrodzie
Często w duszy mi dzwoni pieśń,
wyłkana w żałobie, O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.
Lecz w ogrodzie szept pierwszy
miłosnego wyznania Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.
Nie widzieli się długo z czyjeś woli i winy, A czas ciągle upływał -
bezpowrotny ,jedyny
Pod jaworem -dwa łóżka, pod jaworem -
dwa cienie, Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.
I pomarli oboje bez pieszczoty, bez
grzechu, Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu.
Ust ich czerwień zagasła w zimnych
śmierci fiolecie, I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie !
Chcieli jeszcze się kochać poza własną
mogiłą, Ale miłość umarła, już miłości nie było.
I poklękli spóznieni u niedoli swej
progu, By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.
Więc sił resztą dotarli aż do wiosny,
do lata, By powrócić na ziemię - lecz nie było już świata.
Dziesięcioro Murzyniątek Figlowało ranną porą. Jedno
z nich ze śmiechu pękło I zostało dziewięcioro.
Dziewięcioro do teatru Poszło kiedyś zgrają całą.
Jedno tak się zagapiło, Że ośmioro pozostało.
A z ośmiorga Murzyniątek Wnet siedmioro było, bo się
Jedno całkiem przewierciło Dłubiąc sobie palcem w nosie.
Tych siedmioro raz czytało Bajki bardzo, bardzo
nudne I to szóste tak ziewało, Że połknęło w mig to siódme.
Zaś sześciorgu do obiadu Ktoś kiszoną dał kapustę,
Więc pięcioro pozostało, Bo się zakwasiło szóste.
W chowanego się bawiła Murzyniątek cała piątka;
Nigdy już nie znaleziono Ukrytego Murzyniątka.
Czworo kąpiel brało w wannie, Baraszkując, że aż
milo, Pozostało tylko troje, Bo się jedno wymydliło.
Z trojga małych Murzyniątek Drugie grało na
klarnecie I tak strasznie fałszowało, Ze nie zniosło tego trzecie.
Dwoje z nich zawędrowało W pewien wiejski raz
zakątek, Lecz niestety gęś kopnęła Przedostanie z Murzyniątek.
A ostatnie Murzyniątko Wzięło sobie żonkę małą I w
ten sposób z Murzyniątek Żadne już nie pozostało.

![]()
Nie ma dużych różnic między miłością a
nienawiścią, prawdą i kłamstwem, nigdy jednak nie powinno istnieć równocześnie
jedno i drugie.
[A. Hitler
"Mein Kampf"]
"Natura przyjemności i przykrości
jest taka, że niszczą one same siebie, przestają istnieć, ponieważ istniały.
sztuka przedłużania czasu trwania naszych przyjemności polega na zmienianiu ich
przyczyn"
Bichat
[Zimbardo "Psychologia i życie"]
Magia to: cierpliwość, delikatność,
inteligencja, rozwaga, wytrwałość i pokorne
i spokojne znoszenie porażek i niepowodzeń
Nauka powinna nieść światło w mroczne
zakamarki naszego życia, udoskonalać nas duchowo, przypominać, że wszechświat
to cudowne miejsce, skarbnica niewyczerpanych możliwości.
Były sobie cztery osoby, które
nazywały się: Każdy, Ktoś, Ktokolwiek i Nikt.
Trzeba było wykonać bardzo ważna pracę i Każdy został o to poproszony. Każdy
był pewien, że Ktoś to zrobi. Ktokolwiek mógł to zrobić, ale Nikt tego nie
zrobił. Ktoś zezłościł się z tego powodu, ponieważ było to powinnością Każdego.
Każdy myślał, że Ktokolwiek mógł to zrobić, ale żadnemu z nich nie przyszło do
głowy, że Nikt tego nie zrobi. Skończyło się tym, iż Każdy obwiniał Kogoś za
to, że Nikt nie zrobił tego co mógł zrobić Ktokolwiek.
Nie mają racji ci, którzy chcą się
podobać. Aby się podobać, dają się bowiem powodować i prowadzić. I z góry
uprzedzają pragnienia innych. I gotowi są do każdej zdrady, ażeby tylko wciąż
odpowiadać cudzym życzeniom. Niczym meduza pozbawiona kości i kształtu. Nawet
kobiety są znużone człowiekiem kochającym, który na dowód miłości godzi się na
rolę echa i zwierciadła - nikt bowiem nie potrzebuje odbicia własnego obrazu.
[Saint Exupery – Twierdza]
Mury więzienia nie potrafią uwięzić
tego, kto kocha, bo on jest z innego królestwa, które nie jest królestwem
rzeczy, ale sensu rzeczy, i które drwi sobie z murów. I gdzieś istnieje jakaś
ona, może nawet śpiąca, a zatem jakby nieżywa, która w danym momencie nic mu
nie może dać; a jeżeli pomiędzy tym dwojgiem wzniesiesz nawet mury fortecy, ona
i tak, w ciszy, w największej głębi swej duszy, będzie mu pokarmem. I nic nie
zdoła rozdzielić tych dwojga.
Prawdziwy sens tańca, diamentu i
wiersza są pokarmem człowieka tylko wtedy gdy zostały osiągnięte z trudem. Taniec
jest walką i rzucanym czarem, morderstwem i skruchą. Wiersz jest wspinaniem na
górski szczyt. Diament jest rokiem pracy przemienionej w gwiazdę.
Jestem wzorem cnót w świetle dnia i
drapieżnikiem w ciemnościach nocy
Niczego nie oczekuj od innych
Mistrz stwarza swego ucznia, kochający
stwarza ukochaną
Żyjesz jedynie wtedy, gdy odkrywasz
skarb dla którego chętnie oddałbyś życie
Słuchaj niemej mądrości gorejącego
płomienia w ciemności
Morze wchłania nieczystości i
pozostaje nieskalane
W dniu w którym przestaniesz się
zmieniać, przestaniesz żyć
Tysiąc nasion musi zginąć by rozkwitł
jeden kwiat
Patrz tylko, a pewnego dnia zobaczysz

Jeżeli jesteś tylko kochankiem,
pamiętaj, że nie jest w pełni osobą ten, co tylko kocha, i kobieta będzie przy
tobie ziewać z nudów. Tylko rycerz może kochać naprawdę. Jeśli zaś nie jesteś
rycerzem, kto umrze w boju? Owad ubrany w metalowe łuski? Tylko mężczyzna i to
taki, który kochał, umiera po męsku.

Świat działa jak lustro

Umiejętność podejmowania działań, dokonywania wyborów oraz
wykorzystywania wiedzy to klucz do Nieba