O mnie

 

Kim jestem?

Jestem tej siły cząstką drobną, co zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro.

[Goethe, Faust]

 

Jaki jestem? (czyli o samopoznaniu) :

typ temperamentu:  flegmatyk, atletyk

typ osobowości: introwertyk

styl osobowości: analityk

system reprezentacji: kinestetyk (działa na mnie dotyk)

nastawienie: „od ludzi” [Karen Horney Nasze wewnętrzne konflikty]

 

Mój stosunek do religii?

 Wybitnie sceptyczny

Moja filozofia:

Deistyczno-satanistyczna

Mój stosunek do kobiet:

Wybieram

Znak zodiaku:

 

 

Kogo podziwiam?

a) z pań: Nastię Strzelecką [Suworow – Kontrola]

b) z panów: Germanika [Swetoniusz – Żywoty Cezarów], [Rzeczy które robisz w Denver będąc martwym]

 

Poussin – Germanik i Agrypinna

 

 

Teraz troszkę o moich zainteresowaniach :

rozrywkowych:

a)       miłość i sztuka kochania (teoria i niewielka praktyka J)

b)       magia i sztuka iluzji

c)       mitologia i religie wschodu (tao)

d)       fantastyka (mmm)

e)       piękno w sztuce (surrealizm)

f)        szaradziarstwo

g)       zachowania zwierząt

h)       hazard

i naukowych:

a)       psychologia (komunikacja interpersonalna i socjotechnika)

b)       metody i zastosowania sztucznej inteligencji

c)       wynalazczość i techniki rozwiązywania problemów

d)       teoria gier i systemów

e)       teoria optymalizacji

f)        algorytmika

g)       technika cyfrowa

h)       kosmologia i fizyka kwantowa cybernetyka

 

 

Kotek Trzpiotek J

 

Inspirowany książką Divakaruni „Mistrzyni przypraw” napisałem ten tekst. Mam pewność, że będzie dalszy ciąg...

 

Jesteś Mistrzynią Miłości.

 

Umiesz posługiwać się czarem oczu, dotykiem ust, mową palców, ruchem bioder.

Umiesz rozpalić najczystsze pragnienia w moich żyłach. Pachniesz pragnieniem. Cała jesteś pragnieniem.

Blask twoich oczu wzbudza zazdrość gwiazd. Krople deszczu zazdroszczą kroplom spływającym po twoim ciele. Podmuch wiatru walczą ze sobą by cię objąć czy chociażby musnąć.

Pogrążasz w odwiecznym pragnieniu istniejącym w ludziach, i zwierzętach, i roślinach. W pragnieniu istniejącym w mężczyznach.

Wystarczy twoje spojrzenie, szept, dotknięcie, by magia, twój czar, by urok osobliwy, owładnęły moim umysłem.

Jesteś kwitnącym, soczystym kwiatem, rosnącym wśród zmiętych, poszarzałych i bezdusznych traw, mleczy i ostów.

Wątpisz? Ach.

Zapomniałaś, że jesteś Mistrzynią Miłości?

Czy moje ograniczone zmysły potrafią objąć część ciebie? Twoją duszę i ciało. Zapach twoich pragnień i pożądań. Chciałbym znać twoje pokusy, wyobrażenia, myśli przyśpieszające oddech i bicie serca. Rozumieć twoje słowa, będące tylko fragmentem twoich myśli. Podziwiać poezje twoich ruchów, i uśmiech rozkoszy i konwulsyjne drżenie przenikające twoje ciało.

Chciałbym objąć jak najwięcej ciebie.

Patrzę jak leżysz i podziwiam piękno kobiety.. Dziękuję Przeznaczeniu, że pozwoliło mi być tak blisko Ciebie. Blisko Mistrzyni. Blisko Dawczyni Rozkoszy Blisko uosobienia kobiety.

Czuję się wybrańcem.

Jesteś niesamowicie niepowtarzalna.

Ja przynajmniej staram się odkryć marzenia kobiet. Chce odkrywać pojmować, spełniać.

Odkrywać, dlaczego w twoich oczach pojawił się błysk rozmarzenia.

Odkrywać, jakie słowo, jakie spojrzenie, jaki dotyk, powoduje, że soczystość wypełnia twoje ciało.

Odkrywać, kiedy potrzebujesz ciszy.

Staram się byś twoim znawcą.

Gdy się spotkamy, nie trzeba będzie słów. Będę wiedział czego chcesz. Uśmiechniesz się dziwnym uśmiechem, zamówimy wino, wiedząc, że będziemy je później smakować ze swoich ciał...

 

 

Ljuba – The Temptation

 

 

Lubię kobiety

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Lubię, kiedy kobieta...

 

Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.

 

Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,
gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem,
i oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.

 

I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.

 

Lubię to - i tę chwilę lubię, gdy koło mnie
wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
a myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
w nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata.
 

 

Lubię też: pieczoną kaczkę, kluski z jagodami zbieranymi przez dziewicę, naleśniki z twarogiem, kapuśniak z grzybami,

zraziki z cięlęcinki, makaron z kompocikiem ze suszonych śliwek, makaronik z warzywkami i kurczakiem, pstrąga wędzonego, rosół z kury podwórkowej, bezy w bitej śmietanie, kawę rozpuszczalną z princessą.

 

I podam wam przepis na świetne ciasto :)

 

Najlepsze Na Świecie Świąteczne Ciasto Owocowe

 

Składniki:

1 kostka masła,

2 szklanka cukru,

l łyżeczka soli

4 jajka

l szklanka suszonych owoców,

l szklanka orzechów

sok cytrynowy

proszek do pieczenia

3-4 szklanki dobrej whisky

 

 

Sposób przygotowania:

      Przed rozpoczęciem mieszania składników sprawdź czy whisky jest dobrej jakości. Dobra ... prawda? Przygotuj teraz dużą miskę, szklankę itp. utensylia kuchenne. Sprawdź czy na pewno whisky jest taka jak trzeba ... by być tego pewnym nalej jedną szklankę i wypij tak szybko, jak to tylko możliwe. Powtórz operację.

      Przy użyciu miksera elektrycznego ubij kostkę masła na puszystą masę, dodaj łyżeszke sukru i ubjaj dalej. W miedzyszasie zprawdź czy wisky jest na pewno taka jak czeba.Najlepiej sklaneczke. Otfórz druga butelkie jeźli czeba. Wszuś do mniski dwa jajki, obje szlanki z owosami i upijaj je mikserem. Sprawś jakoź wiski żepy pootem gośie nie mufili sze jest trojnoca. Wszuś do miszki szyśką sul jaka masz w domu czy so tam masz szysko jedno so, f sumje fsale nie nie ma snaszenia so fszuśisz ! Fypij skok sytrynnmowy.Fymjeszaj fszysko z oszehami i sukrem fszystko jedno i frzudź monki ile tam masz fdomu, osmaruj piesyk masem i wyklej siasto na plache piesyka, usaw ko na 350 stofni, saaaamknij źwiszki. Sprawś jakoś fiski sostanej ot pieszenia siasta i iś spaś.

 

Aha. Będę uczył się piec sernik nowojorski. I częstował nim wybrankę serca!. A oto inny przepis na ciasto J

 

Składniki:

2 śmiejące się oczka,

2 zgrabne nóżki,

2 kochane rączki,

2 twarde kontenery z mlekiem,

2 jajka,

1 wyściełana futerkiem miska do mieszania,

1 twardy banan.

 

Wskazówki:

1.        Spójrz głęboko w śmiejące się oczka.

2.        Rozdziel dwie zgrabne nóżki dwiema kochanymi rączkami

3.        Ściskaj i masuj kontener z mlekiem bardzo delikatnie, aż wyścielana futerkiem miska do mieszania będzie dobrze natłuszczona (sprawdzaj w regularnych odstępach czasu palcem)

4.        Delikatnie dodawaj twardego banana do miski, pracując nim w przód i w tył, aż do ubicia piany (dla lepszych rezultatów wyrabiaj w międzyczasie kontenery z mlekiem)

5.        Gdy temperatura wzrośnie, wsuń banana głęboko do miski i nakryj jajkami (pozwolić aby wszystko przesiąkło – byle nie przez całą noc)

6.        Ciasto będzie gotowe, gdy banan stanie się miękki.

 

Powtarzaj kroki od trzeciego do piątego lub zmieniaj miski o mieszania .

 

Uwaga:

Jeśli pieczesz w nieznanej kuchni, wyczyść dokładnie przybory kuchenne przed i po użyciu.

Jeśli ciasto zbyt urośnie, ulotnij się z miasta...

 

Gra w karty: Polecam dla dwóch osób - remik i skat dla trzech osób.

 

Muzyka. Ostatnimi czasy „Therion”, „Nightwish” i „Within Temptation”. Umieram przy…

 

Nightwish

Within Temptation

 

 

Seawinds (Therion) Avay i Swanheart  (Nightwish)  Mother Earth, Ice Queen, In Perfect Harmony (Within Temptation)

  przecudownie piękne i można przy nich umierać…..i rodzić się na nowo

.

 

The Stranglers

Golden Brown

3:27

The Moody Blues

Night In White Satin

4:27

Procol Harum

Whiter Shade Of Pale

4:01

Nazareth

Love Hurts

3:52

Omega

The Girl With The Pearls Hair

5:44

OMD

If  You Leave

4:28

Hooters

Johnny B

3:57

Simon and Garfunkel

The Sound Of Silence

3:04

Foreigner

I Want To Know What Love Is

4:00

Bonnie Taylor

Total Eclipse Of The Heart

4:27

Kim Carnes

Bette Davis Eyes

3:40

Sarah Brightman

Captain Nemo

5:13

OMD

Walking On The Milky Way

4:02

The Stranglers

Strange Little Girl

2:42

Europe

Carrie

4:32

Dido

Here With Me

4:14

Vangelis

Conquest Of Paradise

4:49

Annie Lennox

No More I Love You

3:47

 

 

 

Berlin

Take My Breath Away

4:14

Sade

By Your Side

4:36

Elton John

Can You Feel The Love Tonight

4:02

Roxette

It Must Have Been Love

4:19

Maria McKee

Show Me Heaven

3:46

Righteous Brothers

Unchained Melody

3:36

The Verve

Bitter Sweet Symphony

3:21

Enya

Only Time

3:40

Whitney Houston

I Will Always Love You

4:35

Celine Dion

My Heart Will Go On

4:45

Jennifer Rush

The Power Of Love

4:53

Rough Silk

Subway

6:42

Annie Lennox

Why

4:13

Hermes

You

3:39

Vaya Con Dios

What's A Woman

3:52

Toni Braxton

Unbreak My Heart

4:32

Kate Bush

Wuthering Heights

4:57

Orange Blue

She's Got That Light

3:37

 

 

 

Rolling Stones

Angie

4:35

King Crimson

Epitaph

8:51

Queen

Bohemian Rhapsody

6:01

Andrea Bocelli

Canto Della Terra

4:04

Alice Deejay

The Lonely One

3:21

Alphaville

Forever Young

3:52

Joan Osborne

One Of Us

4:21

Kasia Kowalska

Nobody

4:49

Melanie C

Never Be The Same Again

4:14

Sixpence Non The Richer

Kiss Me

3:17

Sonique

Sky

4:25

Guns'N'Roses

Knockin On Heavens Door

5:40

John Lennon

Imagine

3:04

Barbara Streisand

Woman In Love

3:55

Ich Troje

Powiedz

4:08

Czesław Niemen

Sen o Warszawie

3:24

Stan Borys

Anna

3:38

Kasia Sobczyk

Mały książę

3:45

 

 

 

Kim Wilde

You Came

3:30

INXS

Beautiful Girl

3:29

Point Break

Freaky Time

3:52

Meat Loaf

I Do Anything Love

5:23

Cyndi Lauper

Time After Time

4:03

Cutting Crew

Died In Your Arms

4:38

Madonna

The Power Of  Love

4:17

Nazareth

Where Are You Now

3:57

Talk Talk

Its My Live

3:55

The Cars

Why Can't I Have You

4:04

Ich troje

Geranium

3:52

Roger Hodgson

Lovers In The Wind

4:15

Cocteau Twins

Fotzepolitic

3:33

Kate Bush

Moving

3:03

Dead Can Dance

In Power We Entrust

4:13

Midge Ure

If I Was

5:22

Bryan Ferry

Slave To Love

4:28

Myslowitz

Długość dźwięku samotności

4:11

Eurythmics

Miracle Of  Love

4:36

 

 

 

Queen

Too Much Love Will Kill You

4:18

Mike Oldfield

Dark Island

5:43

Limahl

Neverending Story

3:33

Fiction Factory

Feels Like Heaven

3:30

Bon Jovi

Always

5:53

Howard Jones

What Is Love

3:39

Black

Wonderful Life

4:46

U2

Pride

3:50

OMD

Was It Something I Said

4:23

Cranberries

Zombie

 

The Beloved

Sweet Harmony

5:03

Secret Garden

Nocturne

3:12

Brainstorm

Mybye

4:01

No Doubt

?Dont Me? Memories

 

Red Box

For America

3:48

Midge Ure/Ultravox

Call Of The Wind

 

Dion

Pour Qua

4:19

Sergie Gainsburg

J'taime

4:21

 

 

 

Bryan Ferry

Is Your Love Strong

4:19

Enigma

Return To Innocente

4:16

Helloween

Windmill

5:14

Horner And Church

All Love Can Be

3:17

Julee Cruise

Question In A Blue World

4:47

Julee Cruise

The Nightingale

4:57

Marillion

Beatifull

5:12

Nightwish

Away

4:32

Nightwish

Swanheart

4:46

Nightwish

Phantom Of The Opera

4:42

OMD

Was Is Something I Said

4:23

Roxette

Call Of The Wind

4:29

Sarah Brighton

Dust In The Wind

3:42

Blood Divine

Warm Summer Rain

4:28

Therion

Seawinds

4:23

Ultravox

All Fall Down

5:09

Ultravox

Call Of The Wild

4:20

 

 

 

 

 

 

Oldfield

Innocent

3:30

Sara Brighton

Deliver Me

3:59

INXS

By my side

3:05

Cyndi Laupher

Girls Just Wanna Have Fun

3:48

FR David

Music

3:12

Blondie

Maria

4:08

Williams

Feel

4:26

Sarah Brighton

Scarborough Fair

4:11

Groove Coverage

God Is A Girl

3:02

Groove Coverage

Far Away From Home

4:18

Groove Coverage

You

3:31

Lisa Gerard

Gladiator 16

3:45

OMD

Only Tears

3:24

Pretty Maids

Please Don’t Leave Me

5:13

REM

At My Most Beautiful

3:34

A-ha

I Wish I Cared

4:20

A-ha

Scoudrel Days

4:01

A-ha

The Weight Of The Wind

3:59

Enya

Only If

3:16

Gothic hits

19

3:26

 

 

 

A-ha

Soft Rains

3:12

Blue System

Lady Unforgettabla

4:17

Horner

Braveheart: For The Love

4:06

Bryan Adams

Heaven

4:01

Chris Isaac

Wicked Game

4:04

Enya

Fairytale

3:03

Horner

A Kaleidoscope Of Mathematics

4:55

Oldfield

Woman Of Ireland

6:29

OMD

The Dead Girls

4:48

Roussous

Spring Summer Winter And Fall

4:53

Sarah Brighton

Scarbourough Fair

4:11

Lisa Gerard/James Horner

Gladiator

3:45

OMD

Misuderstanding

4:54

Enya

I Want Tomorrow

4:03

Richard Marx

Right Here Waiting

4:25

Talk Talk

Its My Live

3:53

Cock Robin

The Promise You Made

3:53

 

 

 

Rednex

Hold Me For While

 

George Michael

A Diferent Corner

4:01

Skaldowie+Prus

W żółtych płomieniach liści

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

    

Filmy

 

 

 

                                    

Ulubione filmy. Oczywiście Twin Peaks, mógłbym oglądać codziennie. Zwariowany jestem na punkcie tego filmu. Tam jest tyle tajemnic, tyle uczuć, tyle ...

Po prostu... za każdym razem odkrywam coś nowego.

 

Twin Peaks

Twin Peaks

Gra

The Game

Barwy nocy

Color of Night

Imię róży

Der Name der Rose

Braterstwo Wilków

Le Pact Des Lups

Absolwent

The Graduate

Fisher King

Fisher King

Joe Black

Meet Joe Black

Zły wpływ

Bad Influence

Dzikość serca

Wild at Heart

Taksówkarz

Taxi Driver

Gladiator

Gladiator

Leon Zawodowiec

Leon

Siedem

The Seven

Milczenie owiec

The Silence of the Lambs

Dobermann

Dobermann

9,5 tygodnia

Nine ½ Weeks

Nagi instynkt

Basic Instinct

Armageddon

Armageddon

Kontakt

Contact

Sześcian

Cube

Rob Roy

Rob Roy

Waleczne serce

Braveheart

12:01

12:01

Indiana Jones

Indiana Jones

Żołnierze kosmosu

Starship Troopers

Galaktyka grozy

Galactic of Terror

Predator

Predator

Diuna

Dune

Pożegnanie z Afryką

 

Oszukać przeznaczenie

Final Destination

American Beauty

 

Rzeczy które robisz w Denver

 

Dzień Świra

 

Dzień świstaka

 

Piękny umysł

 

Equilibrium

 

Hero

 

 

 

Książki

 

Lubię książki. Polecam do przeczytania. Niektóre z nich mam w plikach. 

 

Asimov Isaac

Cykl Fundacja

Bach Richard

Mewa

Burgess Anthony

Mechaniczna pomarańcza

Caroll Lewiss

Przygody Alicji

Coehlo Pablo

Alchemik

Dahl Roald

Wuj Oswald

de Mello

 

de Sade Donatien

Justyna czyli nieszczęścia cnoty

de Saint-Exupery Anthony

Mały książę

de Saint-Exupery Anthony

Twierdza

Dickson Gordon

Cykl Childe: 10 tomów

Gibran Kahlil

Prorok

Golden Arthur

Wyznania gejszy

Graves Robert

Ja Klaudiusz. Klaudiusz i Messalina

LaVey Szandor

Biblia szatana

Lynch Jenn

Pamietnik Laury Palmer

Łysiak Waldemar

Flet z mandragory

MacLean Alistair

Siła strachu

Orwell George

Rok 1984

Sapkowski Andrzej

Saga o wiedźminie

Suskind Patrick

Pachnidło

Suworow Wiktor

Kontrola.Wybór

Szczypiorski Andrzej

Msza za miasto Arras

 Divakaruni

 Mistrzyni przypraw

 Zelazny

 Cykl Amber: 10 tomów

 

 

Stanisław Lem

Summa Technologiae

Robert Cialdini

Wywieranie wpływu na ludzi

 

 

 

 

A to muszę przeczytać

 

Masterton

14 obliczy strachu

Masterton

Dżinn

King

Rose Madder

King

Pokochała Toma Gordona

Jagielski         

Modlitwa o deszcz

Vian Boris

Opowiadania

Fowles

Mag

Olga Tokarczuk

Prawiek i inne czasy

Russel/Kolb

Masaż erotyczny Tao

Eric Berne

W co grają ludzie?

Ghiglieri          

Mroczna strona człowieka

Chian Zettnersan

Tao sypialni

Elisabeth Dored

Kochanłam Tyberiusza

Harrison

Tysiąc drzewek pomarańczowych

Karen Blixen

Pożegnanie z Afryką

 

 

 

 

 

 

Malarstwo? Symbolizm

 

To „Błędne koło”  Malczewskiego można  podziwiać w Muzeum Narodowym w Poznaniu

 

 

A to Salvador Dali i „Kuszenie św. Antoniego”

 

Jacek Yerka

 

Max Ernst „The Cloathing Of The Bride”

 

A teraz coś mrocznego z magii i czarodziejstwa

 

Goya “Witchess Sabath”

 

I szataństwa  J Może przeczytacie Biblię Szatana? Boicie się? Piekła? J  LaVey napisał też coś dla każdej kobiety „Współczesna czarownica czyli szatańska szkoła uwodzenia”

 

Demon w klatce

 

 

Delville “Satan Treasure”

 

Życie jest czasem tym, co dzieje się przed śmiercią [Jenn Lynch Sekretny dziennik Laury Palmer]

Hamlet

 

Być albo nie być; oto jest pytanie:

Czy szlachetniejszym jest znosić świadomie

Losu wściekłego pociski i strzały,

Czy za broń porwać przeciw morzu zgryzot,

Aby odparte znikły? – Umrzeć, - usnąć, -

Nic więcej; snem tym wyrazić, że minął

Ból serca, a z nim niezliczone wstrząsy,

Które są ciała dziedzictwem: kres taki

Błogosławieństwem byłby. Umrzeć, - usnąć, -

Usnąć! Śnić może? Tak, oto przeszkoda;

Bowiem sny owe, które mogą nadejść

Pośród snu śmierci, gdy już odrzucimy

Wrzawę śmiertelnych, budzą w nas wahanie,

Zmieniając życie nazbyt długie w klęskę.

Któż by zniósł bicze i szyderstwa czasu,

Krzywdy ciemiężców i zniewagi pysznych,

Boleść okrutną wzgardzonej miłości,

Prawa leniwe, zuchwalstwo urzędów

I poniżenie, które znosić musi

Zasługa cicha od niegodnych łotrów,

Gdyby uwolnić się mógł sam od tego

Nagim sztyletem? Któż by niósł ów ciężar

I dźwigał życie swoje udręczone,

Sapiąc i pocąc się, gdyby mu trwoga

Przed czymś po śmierci, przed tą nie odkrytą

Krainą, z której nie powraca żaden

Wędrowiec, woli nie pętała, każąc

Znieść ów ból znany raczej, niż ulecieć

Ku innym, których nie znamy? Tak nasza

Świadomość wszystkich nas przemienia w tchórzy,

Rumiany odcień naszej stanowczości

Blaknie, pokryty bladą barwą myśli,

A przedsięwzięcia rozległe i ważkie

Z przyczyny owej w nurt wpadają kręty

I gubią imię czynów. Lecz milcz teraz!

Piękna Ofelia! Nimfo, wspomnij w modłach

Na wszystkie grzechy me.

 

 

Rethel – Taniec Śmierci

 

 

Dream Walker  J

 

 

Warren – Dream Walker

 

 

Warren – Fearless Fairies

 

Warren – The Way Home

 

 Widzicie starą czy młodą kobietę?

 

 

 

 

A to królewna czy wiedźma?

 

 

Czy ulegamy złudzeniom?

 

Escher – Print Gallery

 

A może jesteś schizofrenikiem paranoidalnym? Ile widzisz twarzy?

 

 

 

A ile koni?

 

 

 

Emocje

Hodler - Emotion

 

 

Każdy facet chciałby sobie kupić taką niewolnicę

 

Gerome – Slave Auction

 

I założyć harem

 

Gerome – Harem Pool

 

Skąd się bierze zakochanie? Gdzie ma źródło, gdzie przystanie?  Jakie wchłoną je otchłanie? Powiedz, powiedz śmiało.

Ono rodzi się w spojrzeniu; Ono żyje w okamgnieniu; Ono gaśnie w źrenic cieniu; Gdzie kolebkę miało.

 

Godward – Noonday Rest

 

Inteligencja? Jestem sprytny

 

inteligentna kobieta + sprytny facet = romans;

inteligentna kobieta+ głupi facet = małżeństwo;

głupia kobieta + sprytny facet = miłość;

głupia kobieta + głupi facet = dziecko

 

Jest Coś w tej kobiecie...Inteligencja?

 

Goya – Donna Isaabel

 

We krwi jest światło, w świetle jest życie. Dla miłości życia, dla miłości życie.

 

 

Porada dla panów. Pieszczoty piersi. Polecam Czasopismo Każdego Mężczyzny [CKM kwiecień 2003]

 

1. Zagarniaj półkule otwartymi dłońmi i ugniataj jak plastelinę. Miej pełne ręce piersi, niech ci się wylewają między palcami.

2. Przytulaj piersi do siebie, naciągaj, jakbyś doił, ale nie rozpłaszczaj ich - to boli.

3. Weź piersi w garść jak loda i liż całą płaszczyzną języka.

4. Włóż piersi sobie do ust i lekko dmuchaj.

5. Przybliż piersi do siebie tak, aby zetknęły się brodawkami. Dostarczając całej piersi bodźców dłońmi, drażnij brodaweczki językiem i ustami. Ssij obydwa sutki naraz.

6. Wkładaj do ust tyle piersi, ile wejdzie, jakbyś chciał ją połknąć.

7. Pamiętaj, że gryzienie piersi dozwolone jest tylko za wyraźną zgodą partnerki. Także kąsając zębami brodawkę, bądź czujny na jej reakcję.

8. Językiem pieść ciemny krążek wokół brodawki i uderzaj guziczek sutka. Nie zapominaj przy tym masować całej piersi.

9. Obrabiaj sutki wargami, językiem i zębami, jakbyś chciał je schrupać.

10. Zwilż palce śliną. Weź brodaweczkę między palec środkowy i kciuk i rytmicznie uderzaj w nią palcem wskazującym. Delikatnie wałkuj ją między palcami, zaciskaj i przekręcaj.

 

Czym jest prawda?

Prawda to zgodność naszej myśli (sądu, spostrzeżenia) z rzeczywistością.

[Arystoteles]

 

Czym są marzenia?

Marzenia nasze są przeczuciem naszych możliwość, świadectwem tego co będziemy mogli z siebie wykrzesać, tęsknimy właściwie do tego co już właściwie posiadamy"

[Goethe]

 

 

 

Czym nie jest miłość?

Miłość nie jest idealna, platoniczna, tragiczna, ślepa, szalona, boska, przyjacielska, rodzicielska, synowska, braterska, małżeńska. Miłość nie jest afektem, emocją, sentymentem. Miłość nie jest brutalnym ani subtelnym, ani jakimkolwiek posiadaniem. Miłość nie jest wulgarną ani wyszukaną przyjemnością. Miłość nie jest czymś, czym można handlować. Miłości nie można sobie zaskarbić ani jej tanio lub drogo, za bajońską sumę kupić, nabyć na własność i zamknąć pod kluczem. Miłość nie jest czyjaś. Miłość nie nakłada obrączki i nie ściąga obrączki. Miłość nie poślubia ani się nie rozwodzi. Miłość nie włóczy się po sądach. Miłość się nie procesuje. Miłość nie przysięga i nie krzywoprzysięga. Miłość nie potrzebuje zapewnień o lojalności, wierności, wzajemności. Miłość nie potrzebuje wdzięczności. Miłość nie dzieli się na osobową i bezosobową. Miłość nie jest rozdarciem między jednym a drugim ani pomiędzy jednym a wszystkim. Miłość nie jest wyborem. Miłość nie jest powtarzaniem. Miłość nie jest nawykiem. Miłość nie jest pamięcią, wspomnieniem, marzeniem. Miłość nie jest fotografią, wizerunkiem, obrazem, rzeźbą, płaskorzeźbą, żadnym przedstawieniem plastycznym. Miłość nie jest myślą. Miłość nie jest świadomością miłości. Miłość nie jest wyznaniem miłości. Miłość nie jest opisem miłości. Miłość nie jest zaprzeczeniem seksu. Miłość nie jest zaprzeczeniem niewinności. Miłość nie jest pożądliwością, lubieżnością. Miłość nie jest wstrzemięźliwością, umartwianiem się, ascezą. Miłość nie jest nakazem, rozkazem, zakazem. Miłość nie jest skutkiem przyczyny ani przyczyną skutku. Miłość nie jest zawiścią, zazdrością, mściwością. Miłość nie jest cierpieniem.

Miłość nie jest przede wszystkim słowem. Żadnym słowem. Ani tym co na pseudopoczątku, ani tym, co tutaj. Gdyby miłość była słowem, zostałaby zaduszona pod lawiną znaczeń, interpretacji, spekulacji, kombinacji, które - na to słowo zwalają się.

Tak właśnie zduszone, zdławione, zmiażdżone jest słowo miłość. W świecie słów słowo miłość nie znaczy nic. Mówiąc inaczej, znaczy to, co komu podoba się, co kto chce, co komu ślina na język. W świecie słów, czyli w świecie ludzi-słów słowo miłość ocieka posiadaniem, pożądaniem, chciwością tych, co chcą.

Ale miłość, rzecz jasna, nie jest słowem. Miłość jest spontanicznym, bezinteresownym czynieniem miłości, tak, jak słońce jest spontanicznym, bezinteresownym promieniowaniem słoneczności. Słońce jest słońcem w świecie heliosowym, miłość jest słońcem w świecie księżycowym. Słońce jest słońcem w świecie jasności, miłość jest słońcem w świecie ciemności.

[Edward Stachura "Fabula Rasa"]

 

Jakich mam służących?

Dobrych służących sześciu mam, im naukę swą zawdzięczam; przedstawić chciałbym wam: Kiedy, Co, oraz Dlaczego, Jak, Gdzie i Kto. [Rudyard Kipling]

 

 

 

 

Przepis na olejek afrodyzjakowy:

By sporządzić zmysłowy olejek do masażu, zacznij od zmieszania 60 ml olejku ze słodkich migdałów z 5 ml olejku z jojoby. Następnie dodaj 6 kropel olejku z piżma, 4 krople olejku różanego i 3 krople z palisandru. Wymieszaj wszystko dokładnie.

 

Kto z panów zdobędzie te składniki (chociaż będzie się starał) dla swojej Pani, uzyska moje wysokie uznanie. A dla Ciebie czytelniczko proponuje :)

a) Otwieranie bramy zaufania

b) Obracanie ognia

 

[Russel, Klob Masaż erotyczny Tao]

 

 

 

Zemsta Bogów

 

Kiedy bogowie się znów zezłościli, ponieważ ludzie robili wszystko, co zostało zabronione...

Zasiedli razem i zaczęli debatować nad karą za nieposłuszeństwo.

Po długich dyskusjach postanowiono ludziom odebrać szczęście...

Bo oni i tak nie umieją z niego korzystać.

Zapytany, jak najlepiej schować szczęście, jeden z bogów odparł:

„Ukryjemy je na najwyższej górze, tam człowiek nigdy się nie dostanie”

„Jestem przeciwny” - odparł inny bóg - „Szukając szczęścia, ludzie pewnego dnia dostaną się nawet na najwyższą górę”.

„Uważam, że powinniśmy schować szczęście na dnie najgłębszego morza!”

Głos zabrał trzeci bóg:

„I tam dotrą któregoś dnia w poszukiwaniu szczęścia. Mam jednak idealne rozwiązanie:

Schowamy szczęście w nich samych, tam nigdy nie będą go szukać”

Na to rozwiązanie  z zapałem zgodzili się wszyscy bogowie.

 

 

A odwrócić wzrok od róż, nie znaczy rzucić je w ogień. One czekają na następne spojrzenie, w którym znowu rozkwitną.

 

 

 

 

Brałem udział w konkursie na najpiękniejszy mail. Proszę....podzielę się tym co wymyśliłem. )))

 

W cieniu akacji, w upalny majowy dzień, odpoczywa stado lwów. Jedna z rozgrzanych lwic podnosi się i przeciąga lubieżnie. W tej samej chwili kilka samców zrywa się na równe nogi i wpatrują się z uwielbieniem w piękną i ponętną samicę. Miedzy zalotnikami nie ma jednak krwawej walki o wdzięki powabnej lwicy. Bractwo lwów jest związane męską przyjaźnią. Nie ma wśród nich podporządkowania, nie ma przywilejów ani żadnego podziału. One po prostu pozostawiają wybór słabej płci: Panie wybierają! Jeżeli do tego dochodzi, para zakochanych udaje się na kilkudniowy miesiąc miodowy, w stronę pachnących miłością krzewów sawannowych. Nastaje czas miłości i rozkosznych uniesień. Lwica przypatruje się lwom. Którego wybrać? Który spełni cześć jej marzeń? Który okaże się warty jej zainteresowania?

- Niech każdy z was wyda dla mnie miłosny pomruk – mówi lwica, oblizując namiętnie usta – tak by moje futerko zjeżyło się z pożądania i rosa pokryła moją perłową księżniczkę.

 

Zamruczałem. W moim pomruku była tajemnica, obietnica rozkoszy, tęsknota za samiczką.

Wybrała mnie.

Przybliżając się do niej czułem jej oszałamiający zapach. Czułem jej podniecenie. Zniewalała mnie wzrokiem. Dotknąłem jej. Ostrożnie. Dotknąłem jej ucha, jej karku, jej piersi. Wyprężyła się. Przywarła do mnie cała. Czułem jej przyspieszony oddech, jej twardniejące sutki, jej drżenie.

Pieszczota i dotkniecie. Moja i jej. Przygryzła mi lekko ucho. Dreszcz i niecierpliwość. Spojrzałem na jej ciało. Piersi, brzuch, kuszące biodra, przyciągająca kobiecość. Dotknięcia jej drobnych łapek. Moje narastające pożądanie.  Jej ciało. Moja lwia męskość. Migające gwiazdy w oczach lwicy.

Przeciągnąłem łapką po jej kregosłupiku. Od karku do ponętnej pupci. Wygięła się i leciutko westchnęła. Spragniona. Pochyliła się i rozchyliła. Magnetyczne przyciąganie jej ciała. Wilgotna. Rozpalona. Gotowa.

Mój nabrzmiały rycerz i jej rozbudzona księżniczka. Powolne wsunięcie. Jej ciepło i wilgoć. Drżenie. Coraz głębiej. Rozkosznie. Wsuniecie i wysunięcie. Szybsze ruchy. Głębokie wejścia. Pchnięcia. Przód i tył. Dzikość. Ruch jej bioder. Jęk. Wspaniała. Rozkoszna. Podniecająca. Seksowna. Oddana. Ekstaza i  zapomnienie. Uwielbienie. Uniesienie. Cudownie otwarta i śliska. Rytmicznie i szybko. Szelest poruszanych liści. Powiew gorącego wiatru. Blask zachodzącego słońca. W górę i dół. W przód i tył. Jej spazmatyczny skurcz. Pulsowanie. Jęk jej? Mój? Krzyk jej. I cudowna oszałamiająca rozkosz ogarniająca całe ciało. Ulga. Boskość.

 

Chcieli by trwało to wiecznie. Bez przerwy. W każdym miejscu i czasie. Potrzebowali siebie nawzajem. Pocałował ją z taka mocą i w takim natchnieniu jakby chciał zatrzymać, zaczarować czas.

- Dziękuję, że mnie wybrałaś – szepnąłem, wracając do rzeczywistości.

Przymrużyła lekko oczy i uśmiechnęła się kocio.

 

A teraz fragmenty...

 

 Antoine Saint-Exupery - Twierdza

 

Jeżeli nie ma nadziei, żeby twoja miłość została przyjęta, powinieneś okryć ją milczeniem. Może krzewić się w tobie po cichu, jeśli jest ciszą. Stanowi bowiem kierunek w świecie, a wszelki kierunek, który pozwala zbliżać się i oddalać, wchodzić i wychodzić, znajdować i gubić, zapewnia ci wzrastanie. Bo masz być żywy. A nie ma życia, jeśli żaden bóg nie nakreślił dla ciebie drogi, którą byś się do niego zbliżał.

Jeżeli twoja miłość nie może zostać przyjęta i staje się daremnym błaganiem, prośbą o nagrodę za wierność, a nie masz tyle siły ducha, aby milczeć, próbuj - jeśli znajdziesz lekarza - uleczyć się z niej. Nie należy bowiem mylić miłości z miłosną niewolą. Miłość, która prosi, jest piękna, ale ta, która błaga, godna jest sługi.

Jeżeli twoja miłość rozbija się o nieustępliwość rzeczy jak o mur nieprzekraczalny klasztoru czy więzienia, dziękuj Bogu, że twoja wybrana, choć na pozór głucha i ślepa, kocha cię wzajemnie. Bo jest jak wiecznie paląca się lampa. zapalona dla ciebie, gdzieś w dalekim świecie. I nieważne, że nie możesz z niej korzystać. Albowiem dla tego, co umiera na pustyni, bogactwem jest daleki dom, choćby on sam umarł.

Kiedy kształtuję piękne dusze, a najdoskonalszą wybieram, aby ją zamknąć w ciszy, wydaje się, że nikt na tym nie zyskuje. A tymczasem ta dusza doskonała uszlachetnia całe królestwo. Chyli się przed nią każdy przechodzący, choćby z daleka. I mnożą się znaki i cuda.

Więc jeśli jest miłość, która biegnie ku tobie, choćby na nic nieprzydatna, i miłość wzajemna z twojej strony, będziesz szedł w świetle. Gdyż tam, gdzie istnieje bóg, wielka jest moc modlitwy, na którą odpowiada tylko milczenie.

Kiedy zaś twoja miłość zostanie przyjęta i otworzą się gotowe cię przyjąć ramiona, proś Boga, aby zachował tę miłość od poniżenia, albowiem lękam się o serca, które doczekały się spełnienia.

 

 

Jenn Lynch - Sekretny dziennik Laury Palmer

 

Kochany pamiętniku! 9 września 1984 r.

 

Odkryłam coś dziś u siebie. Pamiętasz tę noc, kiedy ci powiedziałam, że obudziłam się z tym wspaniałym uczuciem? Otóż jest na moim ciele specjalne miejsce, które pozwala mi to odczuwać tak często, jak tego zapragnę. Ciepłe, wspaniałe miejsce, gdzie wszystko inne topnieje i pozwala mi po prostu czuć się dobrze. Mój tajemny czerwony guziczek. Jest cały mój. Wreszcie coś, dzięki czemu mogę się oddalić razem ze swoją wyobraźnią. Mogę to robić w łóżku, bardzo delikatnie koniuszkiem palca i jest to przemiłe. Mogę w wannie, przysuwając się do wody lecącej z kranu (nigdy nie wiedziałam, że kąpiel może być taka rozkoszna!). albo pod prysznicem, kiedy leci małym strumykiem. Cała się prężę i podskakuję, i czasem muszę chwycić poduszkę, żeby zakryć sobie głowę, żeby w ciemności nikt nie słyszał pisków, jakie wydaję. Jest to w końcu tajemnica i, czy to coś złego czy dobrego, czuję się tak dobrze, kiedy się to zdarza. Nikt nie musi o tym wiedzieć, z wyjątkiem ciebie, pamiętniczku.

To był tydzień! Moja miesiączka i w ogóle, a teraz to przesłodkie odkrycie. Zaczynam czuć się jak kobieta i któregoś dnia, może bardzo niedługo, podzielę się tym z kimś wyjątkowym.

Dobranoc! Dobranoc! Dobranoc!

Laura

P.S. Mam głęboką nadzieję, że nie robię czegoś złego dotykając się. Mam nadzieję, że robią to wszystkie dziewczęta i nie będę ukarana za to później.

 

 

 

 

 

 

Gretkowska – Namiętnik

 

"Rozkładam prześcieradło. Naciągam na łóżko. Będzie płótnem obrazu: kobieta i mężczyzna.

Wyciągasz po mnie ręce. Kładziesz na sobie. Śmiejesz się, że mężczyzna jest najpiękniejszym człowiekiem. Ale jednak mam racje. Spójrz, twoje nogi są silne. Wąskie biodra, brzuch i uda to maszyneria mięśni. Twój najmniejszy mięsień, ten nadgarstka, łączy się z ramieniem, muskułami. Jego ruch podtrzymują ścięgna pleców. Nie ginie gdzieś w krągłościach, nie rozpuszcza się w tłuszczu. Dla kobiety dorastanie jest puchnięciem. Dla mężczyzny nabieraniem siły.

Widząc pierwszy raz moje nagie piersi powiedziałeś "są bezradne jak rozłożone ręce". Całujesz je i są święte. Różowieje aureola sutek. Nasza Święta Cycanna, patronka o dwóch relikwiach. Trzeba je adorować, lizać. Dręczyć gryząc, ściskając bo nie ma świętości bez umartwień.
Seks pachnie z ust i ślini się miedzy nogami, kiedy mówisz do mnie, delikatniej niż pocałunek. Wkładasz język miedzy wargi. Dzielimy się ostatnim zrozumiałym słowem. Rozgryzamy: ko  - och - am. I opadają ozdoby słów. W jęku głos jest nagi. W samym środku krzyku. Pragnienie nieprzekładalne na wyuczone, tresowane słówka.

Zostaje rytm, puls krwi. Powinność rytmu przywołującego rozkosz.. Wkradam się pod Ciebie. Zlizuję  krople potu. Mają przezroczysty smak. Przepływa przez nie ciepło, słona łzawość, lepkość pożądania... Poczekaj - odpycham Cię stopą. Bierzesz ją do ust. Rozdzielasz pieszczotą palce. Mokrą ocierasz o policzek.

Pochylasz się powoli nade mną. Włosy zasłaniają Ci twarz. Twoje plecy są splecione z mięśni. Wygięte w pokłonie. Jest w nich uległość i groźba mocy. Wyciosany z kamienia  antyczny kapłan, składający nasienie w ofierze: "nie będziesz mieć innych mężczyzn przede mną" - żądałbyś, jak każdy zakochany bóg.

Wtulam się w Twoje ramię. Masz pieprzyk. Brązowy wystający guzik, spinający lśniącą skórę. Całuję zagłębienie szyi. Odchylasz głowę, poddajesz pieszczotom. Za dużo, za mocno.

Chcesz się znowu we mnie schronić. Siadamy, objęci udami. Ukąszenia pocałunków są zbyt bolesne. Liżemy sobie usta. Pchnięciem przenikasz moją miękkość. Przytrzymujesz za biodra. Unosisz, przyciskasz władczo do siebie. Przyciągasz , odpychasz.. Jestem Twoim odartym ze skóry, wyprężonym członkiem. Wyciskasz z nas  rozkosz. Drżymy przed... Wyrywam się i chowam głowę pod poduszkę. Nie chcę , żebyś mnie dotykał. Jeszcze nie. Obnażyłeś mnie ze zwykłego ciała. Sączy się z niego wilgoć. Pod nim jest inne, miłosne. Z rozgrzanej skóry parują perfumy. Kładziesz się obok, opierasz na łokciu. Wdychasz drażniący zapach. Nigdy nie pachną tak samo. Nabierają aromatu od światła i pieszczot. Dojrzewają na ciepłej skórze.

Zamiast słów wkładasz mi w ucho język. Obiecujesz nim powolne spełnienie. Liżesz koniuszkiem najgłębszą czeluść. Gładzisz pośladki. Lubię dostawać klapsa niby zła, opieszała dziewczynka. Pewnie, że się nie spieszę.

Przyciągasz mnie za ramię, żeby potrzeć sierść. Zwierzęcą łatkę między nogami. Palec prowadzą do jamy rude żmijki śliskich włosków. Rozsuwam szeroko nogi. Gładki palec zamienia się w szorstki język. Mój słodki miąższ ścieka Ci z ust.

Przytrzymujesz  mi ręce. Nie wiem, czy Cię odpycham, czy trzymam paznokciami za ramiona. Wślizgujesz sie mnie. Kołyszesz. Płytkie fale przyjemności zalewają usta. Łapię gwałtownie powietrze, wciągam w siebie oddech, Ciebie.  Popychasz do rozkoszy. Coraz mocniej. Przez moje ciało, rozwartą nagość. Znajdujesz nową pieszczotę, tędy.  Najgłębiej.  Gubimy się, wynurzamy, nie możemy mocniej wbić wbić w siebie. Rozszarpać. Jestem w Tobie, w pulsującym skomleniu. Tańczę skowyt. Palce ześlizgują się bezsilnie ze spoconych ramion. Rozkruszamy biodrami ostatni kawałek cukru, mdląco rozpływający się w naszych ciałach.

Otwieram oczy. Włókna prześcieradła. Całun z odciśniętym śladem mokrych ciał. Przygarniasz mnie ciężką dłonią. Całujesz ze snu. Jeszcze jesteś we mnie. Zaraz wypadniesz. Urodzę Cię. Wyciekają mleczne wody i wysuwasz się łagodnie na moje zmęczone udo. Zasnuwam się snem. Król i królowa ze średniowiecznej ryciny. Kochają się. Spleceni w jedność. To my. Wzięliśmy koronę orgazmu z tego królestwa w nas, nad nami. Rozkoszy i władzy nad światem bez miłości.

 

 

 

Carroll - Śpiąc w płomieniu

 

Objąłem ją mocno i zamknąłem jej usta prawdziwym pocałunkiem. Jej palce wpiły się w moje plecy. Na klatce piersiowej poczułem dotyk jej piersi. Pocałunkami okrywałem jej usta, brodę, szyję. Zadrżała jeszcze mocniej, z całej siły obejmując mnie ramionami. Miała miękką i ciepłą szyję. Kiedy przełykała, wyczuwałem jej poruszające się jabłko Adama. Otaczał ją zapach dobrych perfum i ten swoisty żar, który sprawił, że zapragnąłem wsunąć dłonie pod jej ubranie i dotknąć jej gorącej skóry. Pocałunki stawały się mniej czułe, za to bardziej śmiałe i wilgotne. Cały czas drżała, ale ponieważ i tak się ruszaliśmy, nie zwracałem na to uwagi. Obróciłem ją tak, że stała plecami do mnie. Całując jej uszy i włosy, wsunąłem obie dłonie pod jej sweter i powoli posuwałem się w górę w kierunku piersi. Położyła dłonie na moich dłoniach, nie tak, jakby chciała je zatrzymać, ale raczej prowadzić. Ku mojemu zaskoczeniu zaczęła pomrukiwać. Im dłużej jej dotykałem, tym mruczenie stawało się coraz głośniejsze. Po chwili zaśpiewała spokojnym, głębokim basem: "Czy to jest wdzięcznością czy prawdziwą miłością?", "Czy to Twoje zapamiętanie czy koncert twoich zmysłów?". Zacząłem ściągać z niej sweter. Kiedy tylko znalazł się na podłodze, wzmogło się drżenie jej ciała. Patrząc mi prosto w oczy, szybko zdjęła bluzkę z krótkim rękawkiem. Nie miała na sobie stanika. Jej piersi były duże i jakby proszące o pocałunek. Ale ponieważ w taki nagły sposób stanęła przede mną prawie naga, wręcz bałem się dotknąć jej nieskazitelnego ciała. Zdawało mi się, że jeszcze przed chwilą trzymałem w dłoniach całkiem inne piersi, kiedy jej czarny sweter i bluzka strzegły jej nagości. Delikatnie popchnąłem ją na podłogę, Leżeliśmy na ciemnobrązowym dywanie Uśmiechnęła się do mnie, uniosła w górę ręce. - "Przytul mnie."

 

 

 

 

Kahlil Gibran - Prorok

 

O Małżeństwie

 

"Miłujcie się, lecz nie czyńcie więzów z miłości. Niechaj będzie ona jak morze w ruchu pośród brzegów dusz waszych... "

 

Znów się ozwie Almitra:

- A o małżeństwie, Mistrzu?

A on rzekł: - Razem urodziliście się i razem będziecie na zawsze. Razem, gdy białe skrzydła śmierci rozproszą wasze dni; razem, zaprawdę, nawet w cichej pamięci Boga. Lecz przestrzeń niech będzie w tej waszej wspólności, a wichry niebios niechaj swobodniej wieją między wami. Miłujcie się, lecz nie czyńcie więzów z miłości. Niechaj będzie ona jak morze w ruchu pośród brzegów dusz waszych. Czary swoje napełniajcie wzajem, lecz z jednej nie usiłujcie gasić pragnienia. Chlebem swoim dzielcie się zawsze z drugim, lecz z tej samej kromki nie starajcie się żywić. Razem bądźcie w śpiewie i w tańcu, radośni, jednak każdy niechaj będzie i sam, jak same i oddzielne są

struny lutni, choć jedną dźwięczą muzykę.

Serca swoje oddajcie sobie wzajem, lecz nie w wyłączną opiekę drugiego, albowiem tylko dłoń Życia serce ludzkie zawrzeć w sobie może. Stójcie razem, lecz nie nazbyt blisko, gdyż kolumny świątyni oddzielnie stać muszą, zaś dąb i cyprys nie rosną w cieniu drugiego.

 

Cortazar – Gra w klasy

 

Dotykam twoich ust, palcem dotykam brzegu twoich ust, rysuję je tak, jakby wychodziły spod mojej ręki, jakby po raz pierwszy twoje usta miały się otworzyć, i wy­starczy, bym zamknął oczy, aby zmazać to wszystko i zacząć od nowa; za każdym razem tworzę usta, których pragnę, usta wybrane pośród wszystkich, w absolutnej wolności przeze mnie wybrane, aby moja ręka narysowała je na twojej twarzy, a które przez niezrozumiały dla mnie przypadek dokładnie odpowiadają twoim ustom, uśmiechającym się pod moimi palcami.

Patrzysz na mnie, patrzysz na mnie z bliska, jeszcze bardziej z bliska, oczy powiększają się, zbliżają do siebie, nakładają jedno na drugie, cyklopi patrzą sobie w oczy łącząc oddechy, usta odnajdują się i łagodnie walczą gryząc się w wargi, leciutko opierając języki o zęby, igrają wśród tego terenu, gdzie przelewa się tam i z powrotem powietrze, pachnące perfumami i ciszą. Wtedy moje ręce zanu­rzają się w twoich włosach, pieszczą powoli głąb twych włosów, podczas gdy całujemy się, jakbyśmy mieli usta pełne kwiatów czy też ryb o szybkich ruchach, o świeżym zapachu.

I jeżeli całujemy się aż do bólu — jest to słodycz, a jeżeli dusimy się w krótkim, gwałtownym, wspólnie schwyconym oddechu — ta sekundowa śmierć jest piękna.

Jedna tylko jest ślina, jeden zapach dojrzałego owocu, kiedy czuję, jak drżysz koło mnie niby księżyc odbijający się w wodzie.

Tysiąc drzewek pomarańczowych - Kathrynn Harrison

 

Czuję pieczenie. Ale nie od rozgrzanego węgla, nie od razów pokrzywą, nie od wrzącej wody. To nie jest zjawisko zmysłowe. Jakże byłoby przyjemnie, gdyby ciało mogło się na to otworzyć, potrafiło odebrać doznania inne niż dotyk.

A ciało oczywiście jest w stanie poznawać – ciało przyswaja wszystko. Krew zasila umysł, ćwiczą się kości, uczy się każdy kawałek skóry. Jedynymi prawdami godnymi poznania – one tylko zapisują się w naszej pamięci – są te, których uczymy się za pośrednictwem naszych ciał.

W którym miejscu zaczęło się pieczenie? Tam, gdzie po raz pierwszy dotknął mnie językiem. Tak jest, właśnie tam. Dlaczego nie tam, i to bez zwłoki? Nie wahałam się rozchylić nóg przed jego językiem. Nie mieliśmy czasu do trwonienia na bardziej skromne pocałunki. W istocie nie miało najmniejszego znaczenia, gdzie zaczął. Zdawało mi się wówczas, że dotyka mnie wszędzie jednocześnie. Paliły mnie stopy, płomienie sięgały pomiędzy moje palce w jego włosach.

Ze wszystkich sił starałam się zachowywać spokojnie w trakcie lekcji, której udzielał mi jego język; jego dotknięcia następowały po rozmyślnych, rozpalających przerwach. Mój nauczyciel był zegarem kpiącym sobie z czasu.

Oczyma wyobraźni widziałam wyłącznie niebo. Mimo że było późno, a pokój tonął w ciemności, leżałam na plecach i podziwiałam jasny dzień, dzień zalany światłem. Poczułam na sobie dotyk i w tym samym momencie ujrzałam prawie niewidoczną, cieniutką jedwabną nić rozwieszoną między gałęziami, połyskującą i kołyszącą się na wietrze. Dlaczego nie pękała? Ledwie o to zapytałam, pyk, przędza uleciała. To ja uleciałam. Poddałam się i uleciałam.

Odsunął się ode mnie.

- Kiedy się urodziłaś?

Westchnęłam spazmatycznie.

- Teraz – odrzekłam. Właśnie... w tej chwili... przychodzę na świat.

Dotknął mnie: brzucha, ramion, twarzy. Ja dotykałam jego. Czy byliśmy tam oboje? Czy on tam był? Czy byłam ja?

- Bonissimus. Rozumiem – powiedział. – Oto właśnie teraz przychodzisz na świat.

Wokół nas wzdychała noc. Wokół nas, wspólnie z nami, przez nas na wskroś. Jego usta wydawały się bardziej pełne, kiedy ich nie widziałam, kiedy próbowałam poznać je przez dotyk. Policzyłam w ciemności jego zęby, wsunęłam palec w miękką, wilgotną studnię pod jego językiem. Przyciągnęłam go do siebie. I w siebie.

 

 

Czy miarą naszej niegodziwości był fakt, że podobało się nam robić to na kolanach?

Kościół nie zezwala ludziom upodabniać się pod tym względem ani do psów, ani do bydła.

Kościół nakazuje korzystać z kolan podczas modlitwy.

Kościół żąda, aby mężczyzna i kobieta, kładąc się razem, mogli jednocześnie patrzeć na swoje twarze.

Czy dlatego właśnie bardziej przypominaliśmy bydlęta, że nie widzieliśmy nawzajem naszych oczu i ust ani innych części ciała, które odróżniają nas od zwierząt? Naszej nagiej skóry?

Kiedy klęczałam, istotnie niczego nie widziałam. Szeroko otwartymi oczyma spoglądałam w ciemność; podpierałam się rękoma. Kładłam dłonie na ścianie albo na podłodze. Czasem przymykałam oczy. Bywało tak, że pochylałam głowę nisko, coraz niżej, póki nie dosięgłam piersiami podłogi.

Kiedy wysuwał się ze mnie zbyt daleko, energicznie protestowałam.

„Nie rób tego” – mówiłam. Pragnęłam go mieć w sobie, głębiej i głębiej. I żeby nigdy ze mnie nie wychodził. Gdy zdradzałam oznaki bólu, gdy zaczynałam pojękiwać i przygryzać wargi, mój kochanek zatrzymywał się, a ja wpadałam w złość.

„Nie!” – wołałam.

„Ale nie mogę znieść twego płaczu”.

„Nie płaczę”.

Czasem nie dotykał mnie wcale, to znaczy nie dotknął rękoma. Innym razem zaciskał palce na mojej szyi. Wyobrażałam sobie, że mnie dusi; nie miałby z tym żadnego kłopotu.

Kiedy przyszło mi to do głowy, zdziwiłam się, że ta myśl wcale mnie nie przeraża.

 

Bądź moją księgą, moim modlitewnikiem.

Tak powiedział, po czym odłożył książkę, którą studiowaliśmy. Nie Biblię i nie Żywoty świętych, lecz książkę pełną magicznych opowieści, napisanych przez niejakiego Owidiusza. Książkę o kobiecie zamienionej w drzewo, o bogu, który zamienia się w byka i gwałci królewską córkę, p kochanku, który podąża za oblubienicą do samego piekła. O wielu nocach namiętności, opisanych w języku Kościoła. Pojawiało się słońce w rydwanie i syn słońca, który ginął podczas tej podniebnej podróży. W nurcie rzeki pojawiała się śpiewająca głowa i grająca do wtóru lira pewnego poety, Orfeusza.

Bądź moją księgą.

Te właśnie słowa wypowiedział. Kiedy rozchylił mi nogi. Jego język był ze srebra. Pod jego dotykiem odmieniłam się. Na wzór alchemicznej przemiany, na sposób opisany przez Owidiusza. Tylko że nie zamieniłam się w drzewo, nie – nie stałam się czymś przyziemnym. Podczas gdy Dafne przemieniła się w drzewo, ja byłam drzewem, ale rzuconym w ogień. Byłam duchem ulatującym ku niebu: niewidzialnym, nieuchwytnym.

Byłam rozedrganym powietrzem, jakie widuje się nad ogniem.

Kochanek obejmował mnie i dotykiem wędrował po wewnętrznej stronie moich ud, zbliżał się do płci.

- Oto jest prawdziwy jedwab, Francisco. Oto jest jedwab, jakiego nie wyprzędzie żadna larwa.

Kiedy podchodził do mnie z tyłu, kiedy obejmował mnie dłońmi w pasie i przyciągał do siebie, uświadamiałam sobie, jaka jestem mała. Jego kciuki niemal stykały się na moich plecach. Czułam palce na swoich biodrach, jakby trzymał garnek za dwa ucha. Czasami pił ze mnie. A czasem byłam czarką, którą chwytał i rozbijał na kawałki o podłogę. Czułam, że się tłukę i rozpadam. Uwielbiałam tę szczęśliwą chwilę wyswobodzenia.

Wznosiłam się, póki nie znalazłam się poza zasięgiem wszystkich ludzi, których znałam, póki wszyscy nie sali się tacy mali, iż nie mogłam już rozróżnić ani kolorów ubrań, ani dostrzec wyrazu ich twarzy. Czasem potrafiłam rozpoznać jakąś osobę po sposobie chodzenia. Tam w górze słońce świeciło ostro. Nie było wiatru. Ptaki, które, widziane z ziemi, zdawały się latać szybko, teraz majestatycznie szybowały w dole. Nie było hałasu: żadnych głosów, żadnych krzyków, żadnych rozmów ani plotek. Wyłącznie nikły szmer zbiorowych westchnień i przekleństw, modlitw i klątw.  Żaden pojedynczy krzyk nie docierał do miejsca, w którym się znalazłam.

W niebie nie trzeba zabiegać o codzienne sprawy, nie istnieją powinności i zobowiązania. Nawet wielkie miasta, takie jak Madryt, sprawiają wrażenie małych i zupełnie przypadkowych. To zaledwie oddalone kłębowiska ludzkiej aktywności – jakby pękła osnowa w jakimś ogromnym ziemskim krośnie i nitki zaczęły formować swój własny wzór. Niektóre ułożyły się w ładny gobelin, inne utworzyły brudny, wygnieciony dywan.

Czasem zaczynałam szlochać. Na wysokości istnieje smutek. Czasami dziwiłam się, jak aniołowie to znoszą.

 

 

Estes - Biegnąca z wilkami

 

Roztrzaskaj me serce by zrobić miejsce dla bezgranicznej miłości.

 

Seria 7 zadań przygotowujących duszę do głębokiej, dobrej miłości do drugiego człowieka:

1. Czas odkrywania. Pierwszym zadaniem jest odkrycie jej/go jako duchowego skarbu, choć najczęściej w pierwszej chwili trudno zorientować się, co się tak naprawdę znalazło. "Kim on/ona jest?" "Jaki/a jest?", "Co robić?"

2. Czas niedowierzania.  Potem w większości związków miłosnych przychodzi faza pogoni i ukrywania się, a jest to dla obojga czas nadziei i obaw: "Może mi będzie lepiej z kim innym?", "Nie chce porzucać tego czy tamtego", "Jeszcze nie jestem gotowa", "Czy zmienić swoje życie i w kogo się zmienię?"

3. Czas zmian.. Następnie przychodzi rozwikłania z pęt, uwolnienia się, pokonania swoich niedobrych cech, udowodnienia swych prawych intencji i siły, zrozumienia aspektów życia. "Co powinno we mnie umrzeć?", "Co powinno żyć?, "Jak zabić płytkie zachcianki i infantylne fantazje?", "Jakie mam niedostatki i czy błądziłem/am?", "Czy sprzeniewierzam się wierności i oddaniu?"

4. Czas ufności. Dalej wchodzimy w błogą fazę ufności, zdolni do snu przy drugiej osobie, przy jej dobrej woli.

5. Czas otwarcia duszy. Kolejną fazą jest dzielenie wspólnych przyszłych marzeń i minionych smutków, co jest początkiem leczenia dawnych ran zadanych przez miłość.

6. Czas kochania w sposób pełny, bez zastrzeżeń, bez lekceważenia, bez asekuranctwa, użycie serca do wyśpiewania nowego życia. Roztrzaskaj me serce by zrobić miejsce dla bezgranicznej miłości.

7. Czas zespolenia duszy i ciała, przetrwanie wielu końców i początków, Kochać znaczy wytrwać i zostać. Kochać znaczy uczyć się tanecznych kroków. Pragnienie bliskości i pragnienie samotności, wszystko przychodzi i odchodzi falami. Umieć tańczyć  łącząc ciało i oddech, ducha i materię do końca swoich dni.

 

 

Dostałem przepis na szczęście:

 

Cztery filiżanki miłości
Dwie filiżanki lojalności
Trzy filiżanki przebaczenia
Dwie filiżanki czułości
Cztery kwarty wiary
I beczka śmiechu

Miłość połączyć z lojalnością
i staranie wymieszać z wiarą
Przyprawić dobrocią, czułością i wyrozumiałością.
Obficie spryskać śmiechem,
Dodać przyjaźń i miłość.
Wypiekać na słońcu.
Serwować codziennie w obfitych porcjach.


 

A oto (wg Kamasutry) sześćdziesiąt cztery nauki pomocnicze stanowiące dziedziny nauki o Miłowaniu:

 

śpiew, muzyka, taniec, rysunek i kaligrafia, sporządzanie ozdób na czoło, układanie mozaik w świątyni z kolorowych ziaren ryżu lub z kwiatów, nizanie kwiatów dla celów dekoracyjnych, barwienie zębów, ubioru i ciała, układanie posa­dzek ze szlachetnych kamieni, sztuka przygotowania łoża, gra na czarkach wypełnionych wodą, pryskanie wodą, rzucanie uroku, splatanie girland, stosowanie wieńców i girland dla ozdoby włosów, znawstwo ubioru, ozdabianie uszu, stosowanie pachnideł, używanie biżuterii, magia, wiedza tajemna, zręczność rąk, przyrządzanie takich potraw jak rozmaite jarzyny i zupy oraz soków pitnych i napojów podniecających, sztuka posługiwania się igłą i dziergania, sporządzanie cacek z włókien lotosu, gra na lutni i kociołku, układanie girland strof, umiejętność recytowania trud­nych do wymówienia fraz, sztuka czytania książek na głos, przedstawianie dramatów i opowieści, uzupełnianie strof, sztuka splatania mat z trzciny, umiejętność toczenia przedmiotów z drewna, stolarka, sztuka budowania domów, znajomość monet i klejnotów, znajomość minerałów, znajomość arkanów sztuki barwienia kamieni szlachetnych, zasady pielęgnacji drzew, zasady walki baranów, kogutów i przepiórek, ćwiczenie papugi szpaków w mówieniu, znajomość trzech rodzajów masażu, umiejętność posługiwania się szyfrem w rozmowie, umiejętność mówienia na sposób niby-barbarzyński, znajomość obcych krajów i języków, sporządzanie kwietnych wózeczków, umiejętność określania gło­sów z nieba jako dobry lub zły omen, umiejętność konstruowania machin, ćwiczenie pamięci, współrecytacja, sztuka rozwiązywania 'rebusów, komponowanie poezji, znajomość encyklopedii i słow­ników, znajomość zasad metryki i zasad krytyki literackiej, umiejętność charakteryzacji przez ubiór, znajomość arkanów gier hazardowych, znajomość szczególnych rodzajów gry w kości, znajomość gier i zabaw dziecięcych, zasady etykiety, znajomość sztuki zwyciężania oraz gimnastyka.

 

Przeczytałem ciekawy list. Czyż Zuzia nie jest przemyślna? :)

 

Kochani Mamo i Tato!

 

Nie pisałam do Was od czasu mojego wyjazdu w studia i naprawdę jest mi przykro, ze mogłam być tak bezmyślna i nic do Was nie napisać wcześniej. Teraz jednali opowiem Wam o wszystkim, co się u mnie wydarzyło, tylko bardzo Was proszę — usiądź­cie przed przeczytaniem dalszej części tego listu, dobrze?

No, wiec u mnie, już teraz wszystko jest naprawdę nieźle. To pękniecie czaszki i wstrząs mózgu, który miałam wtedy, gdy wyskoczyłam, z okna akademika. — bo zaraz po mam przyjeździe wybuchł tutaj pożar —już są prawie całkiem zaleczone. W szpitalu byłam tylko dwa tygodnie i teraz widzę już prawie całkiem normalnie, a te okropne bóle głowy miewam już tylko raz dziennie. Na szczęście ten pożar akademika i mój skok z okna widział nalewacz ze stacji benzynowej, która znajduje się obok akademika. To właśnie on zadzwonił po straż pożarną i karetkę pogotowia. Odwiedzał mnie też w szpitalu, a ponieważ nie miałam gdzie mieszkać, bo akademik się spalił był tak miły, że zaprosił mnie do swojego mieszkania i pozwolił mi tam mieszkać. No, właściwie jest to tylko pokój w suterenie, ale za to jest bardzo fajnie urządzony. On jest bardzo sympatycznym, chłopcem., bardzo się kochamy i zamierzamy się pobrać. Nie ustaliliśmy jeszcze dokładnej daty ślubu, ale odbędzie się na pewno zanim moja ciąża stanie się bardziej widoczna.

Tak, kochani Rodzice, spodziewam, się dziecka! Wiem, jak bardzo chcecie zostać dziadkami i świetnie sobie wyobrażam, jak ciepło powitacie mojego dzidziusia. Jestem pewna, że obdarzycie go taką miłością, poświeceniem i czułą opieką, jakimi obdarzaliście mnie, kiedy byłam dzieckiem. Powodem opóźnienia daty naszego ślubu jest to, że mój chłopak cierpi na drobną infekcji, którą zresztą się od niego zaraziłam, a która chwilowo uniemożliwia nam pomyślne przejście przez przedmałżenskie badania krwi. Jestem pewna, że przyjmiecie mojego chłopaka do naszej rodziny z otwartymi ramionami. On jest bardzo fajny i choć niespecjalnie wykształcony, ma jednak naprawdę duże ambicje.

Teraz, kiedy już wszystko wiecie o moim obecnym życiu, chciałam wam powie­dzieć, że nie było żadnego pożaru w akademiku, nie miałam pęknięcia czaszki ani wstrzą­su mózgu, nie byłam w szpitalu, nie jestem w ciąży, nie jestem zaręczona, niczym się nie zaraziłam, ani nawet nie mam chłopaka. Ale w tym semestrze dostanę dwóją z fizyki i trzy z dwoma minusami z chemii. Chciałabym wiec, żebyście spojrzeli na te stopnie z odpowied­niej perspektywy.

 

Wasza kochająca córka- Zuzia

[Cialdini, Wywieranie wpływu na ludzi] 

 

Każdy człowiek ma prawo:

 

1)      prosić o to, czego chce – ale nie wymagać tego

2)      mieć swoje zdanie i je wyrażać

3)      postępować nielogicznie i nie uzasadniać tego

4)      podejmować decyzje i przyjmować ich skutki

5)      wybrać, czy chce się angażować w problemy innych ludzi

6)      nie wiedzieć, nie znać, nie rozumieć

7)      popełniać błędy

8)      odnosić sukcesy

9)      zmieniać zdanie

10)  do swojej prywatności

11)  do bycia w samotności i niezależności

12)  zmienić się

13)    korzystać ze swoich praw

 

Moja sytuacja rodzinna jest skomplikowana

 

Ożeniłem się z wdową, która miała dorosłą córkę. Mój ojciec, który odwiedzał nas często, zakochał się w mojej przybranej córce i ożenił się z nią. Tak więc mój ojciec stał się moim przybranym synem, a moja przybrana córka stała się moją matką. Kilka miesięcy później moja żona urodziła syna, który stał się przybranym bratem mojego ojca i jednocześnie moim wujem. Żona mojego ojca, czyli moja przybrana córka miała także syna. W ten sposób uzyskałem brata i jednocześnie wnuka. Moja żona jest moja babką, ponieważ jest matką mojej matki. Tak więc jestem mężem mojej żony i jednocześnie jej przybranym wnukiem; innymi słowy, jestem swoim dziadkiem.

[Wirth, Algorytmy+struktury danych=programy]

 

 

Niekiedy rodzi się pytanie...jaka mam wybrać kobietę dla siebie.

Wybieram.
wybieram te, która ma młode piersi i młode serce;
wybieram te, która jest lojalna i nie pochwyciłem jej na kłamstwie;
wybieram te, która rozśmiesza mnie, ale i potrafi pogrążyć w smutku;
wybieram te, o której myślę czasami, że jest dziecinnie naiwna;
wybieram te, która najczęściej mam w myślach;
wybieram te, która umie robić dobry sernik;
wybieram te, która potrafi się wzruszać;
wybieram te, która pokocha moje słabostki, ale będzie potrafiła wymagać;
wybieram te, która nie boi się mówić o swoich pragnieniach, marzeniach, gustach;
wybieram te, dla której potrafię zrezygnować z każdej innej kobiety;
wybieram te, która sprawia równie pięknie cisze jak i radosny rozgardiasz;
wybieram te, która będzie wystarczająco dobra matka, nawet jeśli nie planuje dzieci;
wybieram te, która jest wystarczająco ode mnie inna;
wybieram te, która jest kłopotliwa, bo jeśli nie wzbudza całej gamy emocji, to relacja jest podobna kochaniu pluszowego misia;
wybieram te, której w zaufaniu mógłbyś powierzyć swoja starość, nawet, jeśli nie przetrwamy tygodnia;

nie wystarcza mi, ze jest ładna i niegłupia - niech będzie piękna i mądra;

wybieram te, która martwi się czasami o mnie, pyta o smutki, bo jestem dla niej cały a nie tylko ten gładko szczęśliwy;

wybieram te; dla której szukam pięknych książek, muzyki i wynajduje w myślach najpiękniejsze wspomnienia, żeby się z nią dzielić;
wybieram te, której widok, glos, zapach zawsze mnie cieszą a nie budzą zniecierpliwienia;
wybieram te, w której obecności po dreszczu podniecenia jest też miejsce na spokój i ukojenie;
wybieram te, wobec której nie musze udawać kogoś, kim nie jestem...
 

Kodeks samuraja:

 

Nie mam rodziców. Czynię niebo i ziemię swoimi rodzicami.

Nie mam domu. Czynię świadomość swoim domem.

Nie mam życia ani śmierci. Czynię przypływu oddechu moim życiem i śmiercią.

Nie mam boskiej mocy. Czynię moją uczciwość boską mocą.

Nie mam przyjaciół. Czynię swój umysł swoim przyjacielem.

Nie mam wroga. Czynię niedbałość moim wrogiem.

Nie mam zbroi. Czynię życzliwość moją zbroją.

Nie mam zamku. Czynię nieporuszony umysł swoim zamkiem.

Nie mam miecza. Czynię nieobecność "ja" swoim mieczem.

 

de Mello:

 

Pewien człowiek znalazł jajko orła. Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie. Orzeł wylągł się ze stadem kurcząt i wyrósł wraz z nim. Orzeł przez całe życie zachowywał się jak kury z podwórka, myśląc, że jest podwórkowym kogutem. Drapał w ziemi, szukając glist i robaków. Piał i gdakał. Potrafił nawet trzepać skrzydłami i fruwać parę metrów nad ziemią. No bo przecież czy nie tak właśnie fruwają koguty? Minęły lata i orzeł się zestarzał. Pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą, na czystym niebie wspaniałego ptaka. Płynął elegancko i majestatycznie wśród prądów powietrza, ledwo poruszając potężnymi, złocistymi skrzydłami. Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony. - Co to jest? - zapytał stojącą obok kurę. - To jest orzeł, król ptaków - odrzekła kura - ale nie myśl o tym. Ty i ja jesteśmy inni niż on. Tak więc orzeł więcej o tym nie myślał. I umarł, wierząc, że jest kogutem w zagrodzie

 

 

Dwoje ludzieńków

 

Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie, O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.

Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.

Nie widzieli się długo z czyjeś woli i winy, A czas ciągle upływał - bezpowrotny ,jedyny

Pod jaworem -dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie, Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.

I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu, Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu.

Ust ich czerwień zagasła w zimnych śmierci fiolecie, I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie !

Chcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą, Ale miłość umarła, już miłości nie było.

I poklękli spóznieni u niedoli swej progu, By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.

Więc sił resztą dotarli aż do wiosny, do lata, By powrócić na ziemię - lecz nie było już świata.

 

 

Dziesięcioro Murzyniątek

Dziesięcioro Murzyniątek Figlowało ranną porą. Jedno z nich ze śmiechu pękło I zostało dziewięcioro.

Dziewięcioro do teatru Poszło kiedyś zgrają całą. Jedno tak się zagapiło, Że ośmioro pozostało.

A z ośmiorga Murzyniątek Wnet siedmioro było, bo się Jedno całkiem przewierciło Dłubiąc sobie palcem w nosie.

Tych siedmioro raz czytało Bajki bardzo, bardzo nudne I to szóste tak ziewało, Że połknęło w mig to siódme.

Zaś sześciorgu do obiadu Ktoś kiszoną dał kapustę, Więc pięcioro pozostało, Bo się zakwasiło szóste.

W chowanego się bawiła Murzyniątek cała piątka; Nigdy już nie znaleziono Ukrytego Murzyniątka.

Czworo kąpiel brało w wannie, Baraszkując, że aż milo, Pozostało tylko troje, Bo się jedno wymydliło.

Z trojga małych Murzyniątek Drugie grało na klarnecie I tak strasznie fałszowało, Ze nie zniosło tego trzecie.

Dwoje z nich zawędrowało W pewien wiejski raz zakątek, Lecz niestety gęś kopnęła Przedostanie z Murzyniątek.

A ostatnie Murzyniątko Wzięło sobie żonkę małą I w ten sposób z Murzyniątek Żadne już nie pozostało.

 

 

 

 

 

Nie ma dużych różnic między miłością a nienawiścią, prawdą i kłamstwem, nigdy jednak nie powinno istnieć równocześnie jedno i drugie.

[A. Hitler "Mein Kampf"]

 

 

"Natura przyjemności i przykrości jest taka, że niszczą one same siebie, przestają istnieć, ponieważ istniały. sztuka przedłużania czasu trwania naszych przyjemności polega na zmienianiu ich przyczyn"

Bichat [Zimbardo "Psychologia i życie"]

 

Magia to: cierpliwość, delikatność, inteligencja, rozwaga, wytrwałość  i pokorne i spokojne znoszenie porażek i niepowodzeń

 

Nauka powinna nieść światło w mroczne zakamarki naszego życia, udoskonalać nas duchowo, przypominać, że wszechświat to cudowne miejsce, skarbnica niewyczerpanych możliwości.

 

 

Były sobie cztery osoby, które nazywały się: Każdy, Ktoś, Ktokolwiek i Nikt.
Trzeba było wykonać bardzo ważna pracę i Każdy został o to poproszony. Każdy był pewien, że Ktoś to zrobi. Ktokolwiek mógł to zrobić, ale Nikt tego nie zrobił. Ktoś zezłościł się z tego powodu, ponieważ było to powinnością Każdego. Każdy myślał, że Ktokolwiek mógł to zrobić, ale żadnemu z nich nie przyszło do głowy, że Nikt tego nie zrobi. Skończyło się tym, iż Każdy obwiniał Kogoś za to, że Nikt nie zrobił tego co mógł zrobić Ktokolwiek.

 

Nie mają racji ci, którzy chcą się podobać. Aby się podobać, dają się bowiem powodować i prowadzić. I z góry uprzedzają pragnienia innych. I gotowi są do każdej zdrady, ażeby tylko wciąż odpowiadać cudzym życzeniom. Niczym meduza pozbawiona kości i kształtu. Nawet kobiety są znużone człowiekiem kochającym, który na dowód miłości godzi się na rolę echa i zwierciadła - nikt bowiem nie potrzebuje odbicia własnego obrazu.

[Saint Exupery – Twierdza]

 

Mury więzienia nie potrafią uwięzić tego, kto kocha, bo on jest z innego królestwa, które nie jest królestwem rzeczy, ale sensu rzeczy, i które drwi sobie z murów. I gdzieś istnieje jakaś ona, może nawet śpiąca, a zatem jakby nieżywa, która w danym momencie nic mu nie może dać; a jeżeli pomiędzy tym dwojgiem wzniesiesz nawet mury fortecy, ona i tak, w ciszy, w największej głębi swej duszy, będzie mu pokarmem. I nic nie zdoła rozdzielić tych dwojga.

 

Prawdziwy sens tańca, diamentu i wiersza są pokarmem człowieka tylko wtedy gdy zostały osiągnięte z trudem. Taniec jest walką i rzucanym czarem, morderstwem i skruchą. Wiersz jest wspinaniem na górski szczyt. Diament jest rokiem pracy przemienionej w gwiazdę.

 

Jestem wzorem cnót w świetle dnia i drapieżnikiem w ciemnościach nocy

Niczego nie oczekuj od innych

Mistrz stwarza swego ucznia, kochający stwarza ukochaną

Żyjesz jedynie wtedy, gdy odkrywasz skarb dla którego chętnie oddałbyś życie

Słuchaj niemej mądrości gorejącego płomienia w ciemności

Morze wchłania nieczystości i pozostaje nieskalane

W dniu w którym przestaniesz się zmieniać, przestaniesz żyć

Tysiąc nasion musi zginąć by rozkwitł jeden kwiat

Patrz tylko, a pewnego dnia zobaczysz

 

 

 

Jeżeli jesteś tylko kochankiem, pamiętaj, że nie jest w pełni osobą ten, co tylko kocha, i kobieta będzie przy tobie ziewać z nudów. Tylko rycerz może kochać naprawdę. Jeśli zaś nie jesteś rycerzem, kto umrze w boju? Owad ubrany w metalowe łuski? Tylko mężczyzna i to taki, który kochał, umiera po męsku.

 

 

 

 

Świat działa jak lustro

 

 

Umiejętność podejmowania działań, dokonywania wyborów oraz wykorzystywania wiedzy to klucz do Nieba